Podczas sobotniej konwencji w Poznaniu lider PO Grzegorz Schetyna porównał działania obecnie rządzących do działań zaborców i komunistów.

Polacy w Wielkopolsce, szczególnie w Poznaniu, przez całe wieki dobrze pracowali i gospodarzyli. Mimo ciągłych przeciwności nie dali się złamać - znamy to przecież z historii. Ale tak się składało, że wiecznie ktoś im przeszkadzał, ktoś próbował ich zniszczyć, odebrać im etos dobrej pracy - mówił Schetyna.

Jak wyliczał "raz był to pruski zaborca, któremu polska przedsiębiorczość nie była w smak, potem komuniści, dla których wszelka przedsiębiorczość była złem; tworzono różne bariery, nakładano daniny, piętrzono trudności - dzisiaj tę rolę przyjmuje obecna władza, dla której ludzie pracy, ludzie pracujący, a już szczególnie pracodawcy to najwięksi wrogowie".

O tę wypowiedź pytany był w poniedziałek w TVP Info szef KPRM Michał Dworczyk, który podkreślił, że te słowa w ogóle go nie zaskakują.

Przypomnę, że niedawno byliśmy porównani do szarańczy czy do innych insektów - dodał. - Ten fałszywy język miłości, którym rzekomo posługuje się Grzegorz Schetyna czy PO tak właśnie wygląda. Wynika to pewnie i z takiego prywatnego stresu i emocji pana przewodniczącego Schetyny, któremu wszystko się rozłazi w rękach, (...) ale też pokazuje pewien sposób myślenia osób, które są we władzach Platformy - powiedział Dworczyk.

Myślenia z pogardą o swoich konkurentach politycznych, myślenia na zasadzie wyłącznie "nie prowadźmy sporu merytorycznego, tylko wyeliminujmy przeciwników", "powiedzmy cokolwiek, co może doprowadzić do tego, żeby byli odsunięci od władzy" - wymieniał.

Zdaniem Dworczyka ze strony Koalicji Obywatelskiej "nie słychać żadnych poważnych propozycji".