Proceduralnych niejasności wokół kandydatur jest jednak więcej. I wiele wskazuje na to, że wnioski trzeba będzie złożyć na nowo. PiS jest jedynym ugrupowaniem, które wystawiło pretendentów do TK w miejsce trzech sędziów, którym z początkiem grudnia kończy się kadencja. Wnioski złożono, jeszcze nim zebrał się Sejm nowej kadencji (pierwsze posiedzenie 12 listopada). Politycy PiS powołują się na Regulamin Sejmu, który zakłada, że należy składać je na 30 dni przed końcem kadencji dotychczasowych sędziów. Wnioskom nadano już numery druków. Ale jest kilka wątpliwości.

Pierwsza jest związana z zasadą dyskontynuacji, której podlegają niedokończone projekty i przedłożenia z mijającej kadencji parlamentu. Eksperci nie mają wątpliwości – obecnie złożone wnioski muszą trafić do kosza. Zostały złożone prawidłowo, ale Sejm nie może wybrać tych kandydatów, bo zgodnie z orzeczeniem TK z grudnia 2015 r. wyboru może dokonać ten Sejm, w trakcie którego kończy się kadencja sędziów. Oznacza to, że wnioski ulegną dyskontynuacji i będą musiały być złożone w kolejnym Sejmie - mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista.

Zgadza się z nim inny ekspert Ryszard Piotrowski. Obowiązuje ogólna zasada dyskontynuacji. Wyłączenia od tej zasady przewidziane są albo w ustawach, albo w Regulaminie Sejmu. W tym przypadku wyłączeń nie ma. Dlatego ta zasada tu obowiązuje, a wniosek powinien być złożony ponownie. A to oznacza, że wnioskodawcy mogą przedstawić inne kandydatury - mówi.

Tego samego zdania jest jeden z urzędników parlamentu, z którym rozmawialiśmy. Wydaje się, że te wnioski podlegają dyskontynuacji, tym bardziej że podpisały się pod nimi osoby, które w kolejnym Sejmie nie będą posłami. W takim przypadku nowy marszałek będzie musiał wyznaczyć nowy termin i dać czas na składanie wniosków, czyli te obecne wnioski powinny być ponowione - twierdzi nasz rozmówca. Do czasu zamknięcia wydania Centrum Informacyjne Sejmu nie odpowiedziało nam na pytania w tej sprawie.

Zdanie specjalistów podzielają posłowie opozycji. Termin regulaminowy jest mniej ważny niż zasada dyskontynuacji. Dlatego wnioski PiS podpisane przez posłów obecnej kadencji nie mogą zostać poddane pod głosowanie. Nowi posłowie powinni móc złożyć wnioski w Sejmie IX kadencji - uważa Michał Szczerba z PO.

Innego zdania są politycy PiS. Nie sądzę, by trzeba było składać wnioski na nowo – ocenia Jan Mosiński z PiS, podpisany pod trzema kandydaturami do TK. Przyznaje jednak, że 100-proc. pewności nie ma. Nie jestem prawnikiem, więc może niech inni to rozstrzygną. Nawet jeśli wniosek trzeba będzie ponowić, najwyżej tak zrobimy. Jestem też przekonany, że te kandydatury się ostaną - zapewnia. W podobnym tonie wyraża się jego partyjny kolega Grzegorz Adam Woźniak, który również poparł kandydatury do TK. Trudno powiedzieć, co będzie dalej. Osobiście prawnych przeszkód nie widzę, ale niech rozstrzygnięciem tej sprawy zajmują się osoby odpowiadające za prawną stronę funkcjonowania parlamentu. Na chwilę obecną nie ma innych kandydatur na stole - mówi poseł.

Jednak wśród posłów PiS można usłyszeć i takie opinie, że Stanisław Piotrowicz może zostać "poświęcony" w imię niestawiania w trudnej sytuacji prezydenta Andrzeja Dudy (gdy będzie odbierać ślubowanie od nowo wybranych sędziów TK). Czas pokaże, czy w ogóle sędzią trybunału zostanę. Zgłoszenie kandydatury to początek drogi - stwierdził Piotrowicz w rozmowie z portalem TVP.Info.

Drugi problem z wnioskami wiąże się z tym, kto się pod nimi podpisał. Do skutecznego złożenia kandydatur potrzeba grupy min. 50 posłów. PiS zebrał 62, ale - jak sprawdziliśmy - aż 19 z nich nie zasiądzie w przyszłym Sejmie (albo nie uzyskała mandatu w wyborach, albo trafi do Senatu). Zostaje 43 posłów, którzy zajmą miejsca na sali plenarnej w nowej kadencji. A to przecież ten Sejm będzie głosować nad wnioskiem.

Trzeci problem, choć podnoszony tylko przez opozycję, dotyczy terminu na wskazanie kandydatur. Jak przekonują posłowie PO, kancelaria Sejmu miała poinformować kluby sejmowe o wszczęciu procedury wyłaniania nowych sędziów TK 30 października w godzinach wieczornych, z jednoczesną prośbą o składanie wniosków do 3 listopada do północy. To miało utrudnić działania opozycji. Ale tej wersji zaprzecza dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka. – Informacja o terminie zgłaszania kandydatur do 3 listopada została przedstawiona klubom 15 października, a korespondencja z 30 października jedynie przypominała o tym terminie i wskazywała nadzwyczajne godziny dyżuru w ostatnim dniu zgłoszeń do godz. 24 – poinformował.

Z uzasadnień do wniosków wynika m.in., że dr hab. Krystyna Pawłowicz w ostatnich latach "koncentrowała się przede wszystkim na zagadnieniach ustrojowo-konstytucyjnych, w tym dotyczących Trybunału Konstytucyjnego, statusu sędziów i sądów". Najciekawsze jest uzasadnienie kandydatury posła Piotrowicza. "Mimo przynależności do PZPR warunkującej dopuszczenie do zawodu nigdy jako praktykujący katolik nie utożsamiał się z ustrojem totalitarnym" - wynika z uzasadnienia wniosku.