Zdrojewski ocenił w Polsacie News, że jeżeli kandydatura Hołowni będzie komuś odbierać wyborców, to z pewnością w największym stopniu odbierze ich kandydatowi Platformy Obywatelskiej. Jego zdaniem Hołownia swoimi poglądami lokuje się między centrum a prawicą, więc to nasze skrzydło w tym momencie mogłoby to odczuwać najboleśniej. Znam jego działalność i mogę powiedzieć, że on największy elektorat ma przed sobą, tego elektoratu w tym momencie jeszcze zbudowanego nie ma. To młody katolicki elektorat, który jest proekologiczny, uwielbia zwierzęta i dylematy, które są budowane w sposób łagodny, ale też strawny, także te ważne – powiedział Zdrojewski.

Reklama

Wyraził jednocześnie opinię, że ten elektorat na dzień dzisiejszy jest zbyt skromny, żeby (Hołownia) był poważnym kandydatem. Nie wykluczam jednak żadnego scenariusza – dodał.

Zapytany, czy to nie jest dobry kandydat dla PO, Zdrojewski odparł: jak obserwowałem i słuchałem Hołowni, to podpisałbym się pod bardzo wieloma elementami jego diagnozy. On bardzo ostro, ale dość precyzyjnie i dość wiarygodnie diagnozuje sytuację, ale nie wiem, czy on sam jest dobrą receptą na sytuacje, które opisuje – ocenił. Za mało wiem, za mało też w tej chwili wiemy jako wyborcy, żeby można było powiedzieć, że tak, to byłaby alternatywna postać, jeśli chodzi o ten rynek polityczny w zakresie zainteresowań PO – powiedział Zdrojewski. (PAP)

Zgorzelski: Za bardzo kandydaturze tej nie wróżę powodzenia

Piotr Zgorzelski komentując tę deklarację w rozmowie z PAP ocenił, że etykieta celebryty nie pomoże Hołowni w dotarciu do szerokich mas wyborców. Za bardzo kandydaturze tej nie wróżę powodzenia - powiedział. Poseł podkreślił, że bez poparcia elektoratu pozamiejskiego trudno jest wygrać wybory. A nie widzę z tych wstępnych deklaracji pana Hołowni jakiegoś pomysłu na komunikowanie się z tzw. prowincją. Będzie pewnie trudno mu przekroczyć rogatki dużych miast, gdzie z pewnością będzie zbierał poparcie - zaznaczył.

Zgorzelski dodał, że starty celebrytów w wyborach w początkowej fazie wzbudzają zainteresowanie i dają pewne poparcie. Jednak podczas kampanii, kiedy potrzebne jest zaangażowanie setek, a nawet tysięcy ludzi, to tacy kandydaci mają w naturalny sposób kłopot- zaznaczył polityk. Jego zdaniem struktury partii są pomocne w wyborach. Zauważył przy tym, że kandydaci pozapartyjni, obywatelscy nie odnosili sukcesów w minionych wyborach.

Wicerzecznik PiS: Hołownia nie wyszedł z formatu prezentera telewizyjnego

Radosław Fogiel odnosząc się od tej deklaracji powiedział PAP, że nie jest ona dla niego niespodzianką. Zwrócił uwagę, że w ostatnich tygodniach dziennikarz "dawał dobitnie do zrozumienia", że zamierza ogłosić swój start w wyborach prezydenckich.

Zdaniem polityka PiS, przemówienie Hołowni nie było wystąpieniem prezydenckim. Tak naprawdę nie wyszedł z formatu prezentera telewizyjnego. Padło kilka banalnych stwierdzeń, żeby każdy usłyszał coś miłego, co chciałby usłyszeć - ocenił Fogiel. Podkreślił też, że nie postrzega Hołowni w kategorii zagrożenia dla prezydenta Andrzeja Dudy. Jednak naturalnie nie lekceważymy żadnego z kandydatów. Wszystkich będziemy poważnie traktować - zapewnił polityk.

Reklama

Według Fogla najważniejsza będzie debata merytoryczna w trakcie kampanii wyborczej. Jak dodał, pierwszym poważnym sprawdzianem dla Hołowni będzie zgromadzenie wymaganej liczby podpisów poparcia przy zgłaszaniu kandydatury. To jest pewna weryfikacja. A kandydatowi, który poza poparciem mediów nie ma realnego zaplecza, może być trudno - wskazał.