Pytany w TVN24, jak długo i do którego momentu - gdyby był teraz przewodniczącym Platformy - broniłby marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego przed oskarżeniami o nieuczciwość, Siemoniak oświadczył, że jest przekonany o uczciwości Grodzkiego.
Zwrócił uwagę na wypowiedź działacza PiS, który w mediach opowiadał, jak dzięki operacji przeprowadzonej przez prof. Grodzkiego nie ma raka płuc i nigdy nie spotkał się z sugestią wręczenia za to pieniędzy, a ponadto Grodzki odwiedzał go w szpitalu nawet w nocy, po powrocie z Senatu. - ocenił Siemoniak.
- powiedział wiceprzewodniczący PO.
Siemoniak przekonywał, że Grodzki to jest ktoś taki, jak wicemarszałek Sejmu i kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska. - ocenił.
Dopytywany, czy nie wyobraża sobie takiego momentu, w którym by powiedział, że Tomasz Grodzki nie powinien być marszałkiem Senatu, Siemoniak stwierdził, że "nie ma do tego najmniejszych podstaw".
- oświadczył wiceprzewodniczący PO i kandydat na szefa tej partii.
We wtorek marszałek Grodzki, prywatnie chirurg, prof. nauk medycznych, poinformował, że przygotował prywatne pozwy wobec dziennikarzy i prof. Agnieszki Popieli, która jako pierwsza, w listopadzie ub.roku, informowała o opłacie, jaką wniosła "pod presją psychiczną" na rzecz jednej z fundacji, gdy była operowana jej matka.
Prof. Grodzki ponownie zapewniał, że nie uzależniał wykonywania procedur medycznych od wpłat ani ich nie przyjmował. Przedstawił też relację mężczyzny, który twierdzi, że niedawno do jego mieszkania przyszedł nieznany mu człowiek i zaproponował pieniądze w zamian za oczernienie marszałka Senatu.
- poinformował Tomasz Grodzki.