Dziennikarz i publicysta Szymon Hołownia w czwartek wieczorem odwiedził Wrocław, w ramach zaplanowanych jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej spotkań #RozmowyPolaków.

Reklama

Pytany o wizję swojej prezydentury podkreślił, że zależy mu na zbudowaniu wspólnoty, pojednaniu różnorodności. Musimy pójść w kierunku budowania społecznego kleju, budowania wspólnoty, nie poprzez ujednolicanie, tylko poprzez zauważenie, że są różnice między nami, i nie zawsze będziemy się zgadzać co do aborcji, co do polityki historycznej. Będą między nami różnice w tysiącu innych spraw, ale są sprawy, co do których możemy się zgodzić i tam szukać tego społecznego kleju, który sprawi, że odwróci się coś, co obserwujemy teraz – mówił. W jego ocenie spoistość społeczna jest dzisiaj warunkiem suwerenności państwa.

Jak przekonywał, dzisiaj jest czas rozwiązywania problemów skalpelem, a nie siekierą. Kolejne ekipy rządzące, z tą na czele, mają pomysł: wygrywamy wybory, robimy remont. Tylko, że oni robią remont przez wyburzanie, co widać teraz po reformie sądownictwa - ocenił.

Wszyscy moi kontrkandydaci pochodzą z systemu, który jest chory, nie będą więc oni nigdy bezpiecznikiem, arbitrem na boisku, zawsze będą grali z którąś z drużyn. Jeżeli zostanę prezydentem, będę pierwszym prezydentem, który będzie mógł sobie urządzić kancelarię jak będzie chciał, a nie będzie to biuro emerytalno-socjalne dla zasłużonych towarzyszy, których trzeba gdzieś umieścić - mówił.

Hołownia podkreślił, że w obecnym systemie potrzebny jest bezpartyjny prezydent, który będzie odpowiadał nie przed prezesem, czy przewodniczącym, tylko przed ludźmi, którzy go wybrali. Prezydent bezpartyjny jest rzecznikiem klienta a nie producenta. W momencie, w którym przychodzi ustawa, nie patrzy na to, czy jest ona z Platformy czy z PiS-u, tylko interesuje się tym, co jest dobre dla Polaków – tłumaczył.

Jako prezydent mogę obiecać, że w tym bałaganie regulacyjnym, który teraz jest w Polsce, do każdej ustawy, która trafi na moje biurko będę przykładał „checklistę” trzech podstawowych kwestii związanych z jakością regulacji: czy ustawa miała sensownie napisane założenia, czy były konsultacje społeczne, i jakie są skutki regulacji – mówił Hołownia.

Wśród swoich priorytetów wymienił m.in. solidarność społeczną i przeciwdziałanie wykluczeniu. Nie można wykluczać w XXI wieku nikogo ze wspólnoty ze względu na jego tożsamość psychoseksualną, na jego orientację, wiarę, czy brak tej wiary. To nie są rzeczy, które powinny się zdarzać w XXI wieku, w kraju, który chce zachować spoistość społeczną – mówił.

Hołownia zapowiedział też powołanie pełnomocnika osób wykluczonych, który podejmowałby interwencje a także przyglądał się legislacji.

W kwestii solidarności społecznej, zwrócił uwagę, że jednym z kluczowych jej obszarów jest mieszkalnictwo. W Polsce, według różnych statystyk, brakuje od miliona do trzech milionów mieszkań. Mamy jeden z największych w Europie wskaźników przeludnienia mieszkań. Rządowy program „Mieszkanie plus” do tej pory przyniósł jedynie ok. tysiąca mieszkań. To jest coś, co powinno zostać wysunięte na plan pierwszy – przekonywał.

Zdaniem Hołowni prezydent powinien być rzecznikiem samorządów wobec instytucji centralnych. Skrytykował jednocześnie próby centralizacji i ograniczania kompetencji samorządów. Prezydent powinien dbać o to, żeby dochody samorządów, ani ich kompetencje nie zostały uszczuplone. Samorządy są bezpiecznikiem systemu, podobnie jak organizacje pozarządowe – mówił. Dodał, że organizacje pozarządowe przejmują funkcje państwa, tam gdzie ono nie sięga. Jako prezydent chciałbym założyć prezydencką platformę crowdfundingu i otworzyć lokalne biura kancelarii prezydenta, które będą wspierać organizacje pozarządowe – zapowiedział.

Hołownia poruszył także kwestię ochrony klimatu. Jego zdaniem prezydent powinien każdą ustawę, jaka do niego trafia, oceniać także za pomocą "checklisty" z pytaniami o emisyjność i podaż wody. Powinien zwracać uwagę na problem zanieczyszczenia powietrza w Polsce, który kosztuje życie ok. 50 tys. ludzi rocznie – dodał. Trzeba się też poważnie zastanowić, razem z górnikami, którzy są otwarci na te rozmowy, nad sprawiedliwą transformacją energetyczną w Polsce. (…) Myślę o kwestii ekologicznej w perspektywie pokoleń – mówił.

Pytany o świadczenie 500 plus stwierdził, że jest jego zwolennikiem, ale zastanowiłby się nad wprowadzeniem kryterium dochodowego. Świadczenie nie spełniło wprawdzie swojej roli demograficznej, ale spełniło rolę społeczną, odcięło pewien dół ubóstwa, co widzę jeżdżąc po Polsce. Ludzie dzięki temu programowi są w stanie zrobić więcej, poczuć się godniej. Jednak rozbudowywanie tych transferów socjalnych, moim zdaniem nie ma sensu. To kiełbasa wyborcza, która rujnuje budżet – stwierdził.

Z kolei komentując sytuację w polskim wymiarze sprawiedliwości, ocenił, że Trybunał Konstytucyjny w tej chwili dostaje coraz mniej spraw i zamiera. To, że prezes TK spotyka się z prezydentem i szefami rządzącej partii na jakiejś naradzie, nie mieści się w moim "pojęciowniku". Przecież oni nie będą rządzić wiecznie, z tych regulacji skorzysta ich przeciwnik. To jest psucie państwa na lata – ocenił Hołownia.

Reklama