Według relacji Karola Dwornika, który pełnił rolę sekretarza NSZZ "Solidarność" w krakowskim oddziale Genpact, on i dwaj inni związkowcy w październiku ub.r. zostali zwolnieni z pracy. Podczas piątkowego briefingu prasowego tłumaczył, że na przełomie lutego i marca ub.r. złożono im propozycję odejścia z pracy. - mówił Dwornik.
Jak wskazywał, związkowcy dostali kilka dni do namysłu, jednak nie przystali na złożoną propozycję. - powiedział działacz.
Jak ocenił działający w strukturach firmy związek zawodowy "był bardzo "nie na rękę" pracodawcy, który - dodał - starał się ich "pozbyć wszelkimi sposobami". - powiedział Dwornik.
Pytany przez PAP o bezpośrednią przyczynę zwolnienia, Dwornik ocenił, że był nią artykuł, który ukazał się w czerwcu ub.r. w "Dzienniku Polskim". W tekście związkowcy zaznaczyli, że propozycję przyjęcia kwoty pieniędzy w zamian za odejście z pracy złożyła im dyrekcja krakowskiego oddziału firmy.
Podczas briefingu po stronie związkowców stanął lider Lewicy Razem Adrian Zandberg, który oświadczył, że "jednym konstytucyjnych praw jest prawo pracowników do zakładania wolnych, niezależnych od pracodawcy związków zawodowych".
- wskazał poseł. Według niego "to jest symbol, wokół którego powinni zgromadzić się wszyscy ci, dla których wartości konstytucyjne, wartości demokratyczne w Polsce są ważne". - oświadczył Zandberg.
Polityk podkreślił, że "sytuacja, która się wydarzyła się w Krakowie, w której ludzie zakładający związek zawodowy są zwalniani z pracy, mimo tego, że prawo ich chroni, jest sytuacją skandaliczną". Poseł oświadczył, że "polscy pracodawcy i korporacje, które działają w Polsce powinny w końcu przyzwyczaić się do tego, że obecność związków zawodowych to jest normalność, to jest dialog społeczny i rozsądna forma funkcjonowania przedsiębiorstwa".
W przesłanym PAP oświadczeniu firma Genpact poinformowała, że jeśli Kodeks postępowania obowiązujący w przedsiębiorstwie zostaje "potencjalnie naruszany", przeprowadzane jest "kompleksowe postępowanie". - podkreślono.