"PB" przypomina, że kilka dni temu "Gazeta Wyborcza" opisała kulisy zakupu maseczek ochronnych przez resort zdrowia od Łukasza G., instruktora narciarstwa z Zakopanego, znajomego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i jego brata Marcina Szumowskiego.
- pisze "Puls Biznesu".
Według dziennika w całej sprawie chodziło o coś więcej niż dostawa wadliwego produktu. - twierdzi "PB".
Jak dodaje, kluczową rolę w operacji odegrała rodzina Z. - ojciec i dwóch synów. - czytamy w "PB".
Początkowo - jak podaje gazeta - maseczki trafiały do Poręb od dwóch dostawców: apteki z Bochni (należącej do jednego z synów Z.) oraz firmy obracającej nieruchomościami w Zakopanem, należącej do dwóch wspólników. - pisze "Puls Biznesu".
Dodaje, że łańcuszek firm powstał po to, żeby w drodze wielokrotnego obrotu zwiększyć ostateczną wartość zamówienia.
"Chciałbym to jednoznacznie zdementować"
Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński odniósł się to tych zarzutów na konferencji prasowej w piątek.
- mówił wiceminister zdrowia.
Podkreślił, że "split payment wobec towarów, które nie znajdują się w załączniku nr 15 ustawy o podatku VAT nie jest obowiązkowy, nie ma także obowiązku korzystania z tzw. białej listy, bo ta biała lista służy temu, że jeżeli ktoś zapłaci (VAT) na rachunek inny niż znajdujący się na tej białej liście, to wtedy nie może tego zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów ani odliczyć od tego VAT".
Podkreślił, że "Centralna Baza Rezerw Sanitarno-Epidemiologicznych nie jest ani podatnikiem VAT ani podatnikiem podatków dochodowych, w związku z powyższym żadna z tych sytuacji nie zachodzi".
- oświadczył Cieszyński.
Podkreślił, że "informacje jakoby mogło dojść do jakiegokolwiek złamania przepisów związanych ustawami podatkowymi są absolutnie nieprawdziwe".
Minister zdrowia Łukasz Szumowski, odnosząc się do doniesień "Gazety Wyborczej", zapewnił w Radiu Zet, że "nikt nikomu nic nie ułatwiał", a każda transakcja jest traktowana w ten sam sposób. Powiedział, że gdy pojawiły się w kraju i w Europie wątpliwości dotyczące jakości produktów, zaczęto je sprawdzać i okazało się, że nawet maski z certyfikatem nie zawsze spełniają normy. Potwierdził, że maski, o których napisała gazeta, nie spełniały norm. – zaznaczył.
Szumowski powiedział, że wymienionego w artykule Łukasza G. instruktora narciarskiego zna "sprzed kilku lat, kiedy jeździł z nim na nartach". – dodał. Pytany czy będzie w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, minister odparł, że jeśli towar nie zostanie wymieniony na taki, który spełnia wymogi, "to oczywiście tak".