Bogumił Łoziński: Trybunał Konstytucyjny orzekł, że publiczne pomawianie narodu polskiego o zbrodnie nazistowskie lub komunistyczne nie może być karane. Jak pan przyjął ten werdykt?
Władysław Bartoszewski*:
Nie jestem prawnikiem, lecz starym człowiekiem, który przeżył bardzo dużo dramatycznych wydarzeń na terenie Polski. Jak słyszę, że ktoś neguje to, że np. Oświęcim był miejscem biologicznego niszczenia ludzi, to protestuję przeciwko temu kategorycznie. Maksymilian Kolbe czy Edyta Stein nie umarli na grypę, tylko zostali zamęczeni. Stanowczo tego rodzaju kłamstwa zwalczam. Kilka lat temu staraliśmy się, aby UNESCO przyjęła formułę, że Oświęcim był niemieckim hitlerowskim obozem koncentracyjnym i zagłady. To zostało przyjęte, również przez rząd niemiecki. Mogliśmy oczywiście założyć ręce i o to nie walczyć, idąc tropem argumentacji przeciwko karalności kłamstw historycznych, powiedzieć: nazywajmy to miejsce, jak kto chce, jak ktoś mówi, że tam był polski obóz, to jego pogląd. Tyle że jeśli ktoś mówi o drugim, że jest bandytą czy złodziejem, to jest to sprawa do rozstrzygnięcia przez sąd i w całym cywilizowanym świecie jest to karalne.

Rzecznik praw obywatelskich zapowiedział, że zaskarży do Trybunału także przepis o karalności tzw. kłamstwa oświęcimskiego.
Bardzo ubolewam z tego powodu. Ten kierunek myślenia uważam za błędny zarówno z punktu widzenia faktów, jak i skutków moralnych oraz wychowawczych dla samych Polaków. Prawo nie może abstrahować od skutków moralnych. Nie jestem prawnikiem, ale coś mnie w tej sprawie bardzo moralnie uwiera.

W przypadku kłamstwa dotyczącego narodu polskiego chciałby pan mieć prawo dochodzenia prawdy na drodze sądowej?
Zdecydowanie tak. Odebranie mi tego prawa w imię wolności badań naukowych uważam za błąd. Polacy są ludźmi o określonej wrażliwości i tą wrażliwość trzeba szanować. Byłbym bezmyślnym, bezdusznym półczłowiekiem, a nie tworem bożym, gdybym dopuszczał kłamstwo.

*prof. Władysław Bartoszewski był więźniem Oświęcimia, żołnierzem AK, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, mimo 86 lat jest czynnym politykiem, doradza premierowi w sprawach międzynarodowych

>>>Przeczytaj więcej o wyroku Trybunału Konstytucyjnego