W środę w programie "Czarno na białym" na antenie TVN24 został pokazany materiał "Do spółki z premierem. Darowizna na Mateusza Morawieckiego". - Blisko ćwierć miliona złotych na kampanię wyborczą Mateusza Morawieckiego w 2019 roku wpłaciły osoby z tak zwanej listy ludzi premiera w spółkach Skarbu Państwa. Lista ta powstała w rządzie Zjednoczonej Prawicy i wyciekła do mediów - twierdzą twórcy programu.

Reklama

Rzecznik rządu został zapytany w czwartek, czy premier zdawał sobie sprawę i akceptował to, jak wiele osób zatrudnianych w spółkach Skarbu Państwa wpłaca pieniądze na jego kampanię wyborczą. - Nic mi nie wiadomo na ten temat - powiedział.

Przyznał, że obejrzał materiał "z lubością", także zwracał uwagę na zasłonięte twarze, zmodulowane głosy i muzykę, która wprowadza element grozy. - Czy jakiekolwiek z tych działań, które opisujecie wczoraj, miały chociaż jakikolwiek cień nielegalności? W Polsce obowiązuje zasada wpłacania na kampanię wyborczą i pełnej transparentności - podkreślił. - Gdy państwo mówicie, że dotarliście do materiałów, które dotyczą kampanii wyborczej, to podpowiem wszystkim państwu, jak to można zrobić: pójść do Państwowej Komisji Wyborczej i wziąć te materiały - dodał.

Müller podkreślił, że jest przekonany, że premier otrzymał sprawozdanie po kampanii zestawienia wpłat.

Reklama

Pytany, czy wszystko jest zgodne z zasadami etyki i moralności, rzecznik potwierdził. - Każdy wpłaca na kampanię wyborczą w sposób transparentny, każdy może to sprawdzić i nie jest to niczym nadzwyczajnym - powiedział.

Podkreślił też, że część osób, których dotyczył program, współpracowało z obecnym szefem rządu jeszcze w sektorze prywatnym.