Poseł Prawa i Sprawiedliwości zaprzeczał, by to on namalował obraz. Na pytanie prowadzącego, czy namalowałby jakiś obraz na aukcję WOŚP, powiedział, że "musiałby się zastanowić, co to mogłoby być". - Przychodzi mi do głowy jakaś karykatura - mówił Suski. Czy namalowałby karykaturę Jarosława Kaczyńskiego? - Być może, ale najlepiej to bym zrobił swoją własną - mówił Suski.'

Reklama

Komisja ds. Pegasusa

W czwartek Paweł Kukiz złożył wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej ds. inwigilacji, pod którym podpisali się przedstawiciele klubów i kół opozycyjnych. Na wspólnej konferencji po spotkaniu politycy zadeklarowali, że poprą kandydaturę Kukiza na przewodniczącego komisji. Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że proponowany skład 11-osobowej komisji zakłada po pięć miejsc dla partii rządzącej i dla opozycji, a jedno dla koła Kukiz'15. Sam Kukiz wyraził nadzieję, że w ciągu miesiąca od złożenia wniosek zostanie poddany głosowaniu. "Jeżeli tak się nie stanie, jeśli będzie mrożony czy zaistnieją jakieś przeszkody, to będę musiał zweryfikować tę umowę (porozumienie programowe - PAP) z PiS" - powiedział poseł.

O wniosek ws. powołania komisji śledczej Marek Suski był pytany w radiu RMF FM. - Mamy dziś zagrożenie na granicy, atakowane są polskie służby i dziś robienie takiej komisji, która może osłabiać działalność służb nie jest rzeczą najmądrzejszą - podkreślił polityk PiS.

Reklama

Na pytanie, że podobno głosowanie nad wnioskiem ma się odbyć w najbliższym czasie, odparł: "Podobno". Pytany o słowa Kukiza o ewentualnej weryfikacji porozumienia z PiS w przypadku, gdy wniosek nie będzie głosowany w ciągu miesiąca, Suski odparł, że o tym nie słyszał. - Nie słyszałem, by był taki warunek, że w ciągu miesiąca ma być głosowana komisja, więc nie wiem, czy byłoby to zerwanie czegoś, co nie było zawarte w umowie. Artystyczne zdolności. Ja bardzo cenię pana posła, więc i tu pewnie jest to jakaś artystyczna interpretacja umowy zawartej z nami - stwierdził polityk Suski.

Reklama

PiS też nie ma sobie nic do zarzucenia

Pytany, czy PiS ma sobie coś do zarzucenia ws. podsłuchów, odparł, że on sam nie ma sobie nic do zarzucenia. - Co do Prawa i Sprawiedliwości - to PiS też nie ma sobie nic do zarzucenia - zapewnił.

Dopytywany, dlaczego w takim razie nie miałaby powstać komisja śledcza, Suski odpowiedział, że "w tym składzie i w ten sposób jest proponowana ta komisja, że na pewno nie służyłoby to żadnemu wyjaśnieniu sprawy, tylko próbie obalenia rządu, do czego dąży totalna opozycja".

Polityk PiS pytany był też, "ile podsłuchów było naprawdę", w kontekście swoich wypowiedzi ze stycznia. W styczniu Suski, pytany na konferencji prasowej, czy - według niego - powstanie sejmowa komisja ds. Pegasusa, ocenił, że nie. - Myślę, że nie. (...) Powołali senatorowie (komisję nadzwyczajną - PAP) i widzę, że tam jest dość dużo ciekawych informacji, fake newsów m.in. A te zarzuty dotyczące jakiejś masowej inwigilacji? My na posiedzeniu komisji zajmowaliśmy się tym tematem. Ja mogę państwa zapewnić, że mówienie o jakiejś masowej inwigilacji, to jest jakiś wymysł z księżyca, bo to były niewielkie liczby, nieprzekraczające kilkuset osób w ciągu roku, a nie milionów. Dodał jednocześnie, że nie może podać dokładnych danych, bo jest to objęte tajemnicą.

Poseł PiS dopytywany wówczas, czy twierdzi, że za sprawą Pegasusa było inwigilowanych kilkaset osób, odparł: - W różnych latach bardzo różnie, nie mogę podać dokładnej ilości. Ale niektóre służby mówiły, że miały dosłownie poniżej 10 nawet w trakcie roku tych działań operacyjnych, na wniosek prokuratorów, za zgodą sądu i w wielu wypadkach były to dowody pośrednie przy postawieniu zarzutów przestępstwa. Takie działania są we wszystkich państwach na świecie, które zwalczają przestępczość.

Suski pytany w piątek o te swoje słowa o niewielkich liczbach, nieprzekraczających kilkuset osób w ciągu roku - odparł: - Nie. Dokładnie mówiłem o czymś innym. Dokładnie mówiłem, że to nie była liczba osób, tylko liczba kontroli operacyjnych za zgodą sądu, na wniosek prokuratury i od kilku do kilkuset w ciągu roku.

Pytany, skąd ma wiedzę na ten temat, odparł, że z prac w Sejmie, m.in. z sejmowej komisji ds. służb specjalnych. - To nie jest informacja objęta tajemnicą - zaznaczył poseł PiS. Pytany, czy ma na myśli kontrole operacyjne dokonywane za pomocą Pegasusa, odparł: "tego nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć".

Jak zaznaczył, każda z tych kontroli była przeprowadzana na wniosek prokuratury "z dowodami poważnego podejrzenia poważnego przestępstwa, bo to nie są w drobnych sprawach, to są w sprawach terroryzmu, porwań, handlu ludźmi, narkotykami".