Whitaker przedstawił w ten sposób podczas telefonicznego briefingu dla dziennikarzy plany prezydenta Trumpa na zaczynający się we wtorek szczyt Sojuszu. Powiedział, że głównym celem będzie rozliczenie sojuszników z realizacji ich zobowiązań z Hagi na temat zwiększenia wydatków na obronność.
Ambasador USA przy NATO: Niektórzy sojusznicy robią więcej niż inni
Jak zaznaczył, państwa członkowskie zadeklarowały łącznie ok. 139 mld dolarów dodatkowych wydatków obronnych, z czego mniej więcej połowa ma trafić na uzbrojenie produkcji amerykańskiej.
To dobry początek, ale niektórzy sojusznicy robią więcej niż inni. Polska, kraje nordyckie, kraje bałtyckie prowadzą, a Niemcy są na dobrej drodze do osiągnięcia 5 proc. w 2029 roku. Wielu innych jest w tyle – powiedział ambasador. Dodał, że Trump oczekuje, by wszyscy sojusznicy "natychmiast" weszli na trajektorię prowadzącą do 5 proc. i osiągnęli ten poziom "tak szybko, jak to możliwe". Dopytywany, odmówił odpowiedzi na pytanie, jakie będą konsekwencje w przeciwnym wypadku.
Whitaker podkreślił, że celem administracji pozostaje "przeniesienie ciężaru konwencjonalnej obrony Europy" na sojuszników europejskich i Kanadę.
Ambasador USA przy NATO: USA pozostają dumnym członkiem Sojuszu
Stany Zjednoczone pozostają dumnym członkiem NATO (…), ale mamy obowiązki gdzie indziej na świecie – zaznaczył.
Trump wyleci z Waszyngtonu w poniedziałek wieczorem i wyląduje w Ankarze we wtorek po południu, gdzie zostanie powitany przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Tego samego dnia będzie uczestniczyć w ceremonii powitalnej, przeglądzie gwardii honorowej i spotkaniu bilateralnym z gospodarzem szczytu.
Bilateralne rozmowy Trumpa z Zełenskim i Ahmedem asz-Szarą
W środę prezydent USA weźmie udział w oficjalnym powitaniu, wspólnym zdjęciu i sesji roboczej przywódców państw NATO. W kuluarach szczytu odbędzie bilateralne rozmowy z prezydentem Zełenskim i p.o. prezydenta Syrii Ahmedem asz-Szarą. Przed odlotem zaplanowana jest jego konferencja prasowa. Do Waszyngtonu Trump wróci w środę wieczorem.
Wysoki rangą przedstawiciel administracji, pytany o cel spotkania z Zełenskim, odparł, że Trump chce rozmawiać o zakończeniu wojny, którą uznał za swój wieloletni priorytet. Linia frontu została zamrożona w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Żadna ze stron nie robi dużych postępów, a jednocześnie giną ogromne liczby ludzi – miał podkreślić.
Zapowiedział, że po rozmowie z Zełenskim Trump zapewne skontaktuje się także z Władmirem Putinem. Zapytany o to, czy USA popierają ukraińskie uderzenia dronami w cele w Rosji, w tym w Moskwę, urzędnik uniknął jednoznacznej odpowiedzi.
Odnosząc się do doniesień o możliwych dużych cięciach amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, przedstawiciele administracji potwierdzili, że szef Pentagonu Pete Hegseth zlecił półroczny przegląd rozmieszczenia sił i tempa działań USA na kontynencie. Jeden z urzędników zaznaczył, że przegląd ma charakter "niepolityczny" i podyktowany jest "globalnymi zobowiązaniami" Waszyngtonu. Dodał, że przegląd obejmie również rozmieszczenie baz USA na kontynencie.
Nie zamierzam wyprzedzać wyników; prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i zawsze będzie miał władzę – powiedział.
Drugi z rozmówców zaznaczył, że przegląd może doprowadzić do korekty rozmieszczenia sił, bo zarówno strategia bezpieczeństwa narodowego, jak i strategia obronna zakładają przenoszenie ciężaru obrony Europy na sojuszników europejskich.
Pytani o kwestię Grenlandii, urzędnicy wypowiadający się pod warunkiem zachowania anonimowości powiedzieli, że przejęcie Grenlandii przez Stany Zjednoczone pozostaje z punktu widzenia administracji najlepszym sposobem zaspokojenia potrzeb obronnych NATO w Arktyce, choć Waszyngton "bada wszystkie inne mechanizmy". Dodał, że sojusznicy zgadzają się co do znaczenia bezpieczeństwa wokół wyspy, a spór dotyczy "sposobu, w jaki należy trwale" rozwiązać kwestię.
Whitaker zapowiedział, że tematem rozmów w Ankarze będzie ochrona żeglugi przez Cieśninę Ormuz. Zauważył zarazem, że część sojuszników deklarujących gotowość udziału "nie dysponuje niezbędnymi okrętami ani zasobami, by wnieść znaczący wkład" w operacje morskie.
Kontrakty zbrojeniowe "warte miliardy dolarów"
Ambasador zapowiedział też, że na marginesie szczytu ogłoszone zostaną kontrakty zbrojeniowe "warte miliardy dolarów", w tym umowy o współprodukcji uzbrojenia i dotyczące uruchamiania linii produkcyjnych po obu stronach Atlantyku. Podał, że w ciągu ostatniego roku USA sprzedały sojusznikom europejskim i Kanadzie uzbrojenie za ok. 60 mld dolarów, a amerykański przemysł zbrojeniowy ma zamówienia na ok. 300 mld dolarów, co czyni zdolności produkcyjne, a nie popyt, głównym ograniczeniem.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.