Nadzieją dla Australii jest zmiana pogody i brak wiatru. Do tej pory kraj i jego mieszkańcy nie mieli zbyt wiele szczęścia - długa susza i porywisty wiatr sprawiły, że ogień płonął na
długości 250 kilometrów. Płonie cały stan Victoria, obszar dwukrotnie większy niż Luksemburg. Setki osób straciły swój majątek, bo dwóch chłopaków nie mogło powstrzymać swojej manii
podpalania.
Z gigantycznym pożarem walczą ponad 4 tys. strażaków. Wszyscy liczą, że szalejące nad krajem wiatry trochę przycichną i uda się opanować sytuację. Przez najbliższych kilka dni ma być
chłodniej - jest szansa, że się uda.
Pożary australijskiego buszu w ciągu ostatnich 40 lat kosztowały życie 250 osób. Klimatolodzy ostrzegają, że będzie coraz cieplej, a padać będzie coraz mniej deszczu, więc trzeba się przygotować, że to nie ostatnie ofiary ognia.