Czy świat bez tyranów byłby lepszy? Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jest to jednak długofalowy cel, który politycy powinni wreszcie potraktować naprawdę poważnie - pisze w DZIENNIKU rosyjski pisarz Władimir Bukowski.
Do jego realizacji mamy przecież narzędzia, z których Irakijczycy nie skorzystali, czyli ustawy norymberskie, które są częścią prawa międzynarodowego. W 1945
trudno było je stosować ze względu na presję Związku Sowieckiego, który nie chciał się im podporządkować, ale dzisiaj to już nie problem. Są akceptowane niemal przez cały świat. Nawet
Rosja wciąż mówi o konieczności stosowania prawa międzynarodowego. A to właśnie te ustawy określają, w jaki sposób śledzić i jak sądzić zbrodniarzy wojennych. Pozostaje pytanie, kto ma
być sędzią, ale według mnie każdy przypadek ludobójstwa powinien być rozpatrywany oddzielnie. Lecz procedury są ogólnodostępne. Definitywnym celem polityki globalnej powinno być dążenie
do pozbywania się dyktatorów.
Dlatego dobrze, że wykonano wyrok na Saddamie Husajnie. Chciałbym, żeby było więcej takich wyroków w przypadku innych tyranów. To wydarzenie wlało we mnie nadzieję, że w erze wiecznych kompromisów choć jednego dyktatora udało się rozliczyć do końca. To bardzo ważny sygnał dla innych tyranów. Wyobrażam sobie, jak oni drżą, żeby żadnemu z zachodnich krajów nie przyszło do głowy ich ruszyć. Można się spierać, czy wyroku nie wykonano za szybko, ale zakończenie reżimu w ten sposób było bardzo potrzebne. Być może powinien mieć więcej procesów, także za inwazję na Kuwejt. Ale rozumiem, że stabilizacja Iraku wymusiła na władzach szybszą egzekucję. Nie wydaje mi się, żeby ostatecznie mógł zapaść inny wyrok. I dobrze, że w Iraku jest kara śmierci. Gdyby Husajn był sądzony w Hadze, pewnie dostałby dożywocie. Osobiście nie pałam rządzą krwi, jednak wyrok sądu to wyrok. Bo jak inaczej eliminować tyranów?
Świat nigdy nie będzie od nich całkiem wolny. Dlatego jest niezbędna nieprzejednana i konsekwentna wobec nich polityka. Gdyby na przykład prezydent Ronald Reagan, podobnie jak reszta przywódców demokratycznego świata, nie wywierał nacisku na reżim sowiecki i nie prowadził odpowiednio zaostrzonej polityki względem niego, co doprowadziło do jego upadku, prawdopodobnie nie byłbym wolnym człowiekiem, a w Polsce z pewnością nie byłoby innych mediów niż reżimowe. To prawda, nie było tutaj rozliczeń z ludźmi odpowiedzialnymi za utrzymywanie tego reżimu. Choć moim zdaniem to błąd.
Polityka USA w latach 80. doprowadziła też do upadku rządów Marcosa na Filipinach czy Charlesa Taylora z Liberii. I dobrze, że w 2003 koalicja państw zachodnich próbowała pomóc Irakijczykom pozbyć się reżimu Husajna. Dziś świat zachodni, poszczególne państwa - jak mówił George Bush - powinny stać się eksporterem jeśli nie demokracji, to swobód obywatelskich. Kto dał nam prawo do skazywania ludzi żyjących w Afryce, Azji czy Ameryce Południowej na ucisk rządów dyktatorskich? Moim zdaniem wolny świat powinien szukać sposobów wsparcia tych, którzy dążą do wyzwolenia się od tyranii.
Z drugiej jednak strony zwracam uwagę na wyjątkowość sytuacji. Irak jest okupowany, więc łatwiej w takiej sytuacji wprowadzić odpowiednie porządki. Większość dyktatur w ogóle nie budzi zainteresowania świata.
Od chwili rozpoczęcia procesu Saddama widać tendencję rozliczania się niektórych narodów ze swoją przeszłością. W zeszłym roku Kambodżanie chcieli postawić przed sądem reżim Czerwonych Khmerów. Niestety, ich przywódcy już nie żyją. Odwlekano ten moment zbyt długo. Z przeszłością chcą się dziś rozliczyć Bułgarzy, przygotowują się do tego też Rumuni. Otwarcie akt tajnej policji wymusza ten proces. Oczywiście przebiega on w inny sposób niż w Iraku i nie kończy się takimi wyrokami, ale przecież wszędzie chodzi o ten sam cel. Oczyszczenie życia publicznego z przemocy i tyranii, kierowanie się w polityce moralnością. Głęboko wierzę, że jest to możliwe. Nie tylko ma sens, ale jest wręcz warunkiem skutecznej polityki. Gdyby tak nie było, alianci po zwycięstwie II wojny światowej nie przeprowadziliby procesu w Norymberdze. Chodziło wszak o potępienie nie tylko ideologii, ale i czynów dokonanych w jej imieniu. Co więcej, odbywały się wówczas procesy poszczególnych osób odpowiedzialnych za konkretne czyny, w tym przypadku ludobójstwo. Potępienie ideologii bez osądzenia czynów nie byłoby skuteczne. Nastąpiłby chaos moralny. Podobnie próbowano postąpić po ostatniej wojnie w Jugosławii. Przed sądem stanął Miloszević i kilku innych zbrodniarzy.
Władimir Bukowski, legendarny rosyjski dysydent, aresztowany po raz pierwszy w 1963 r. za posiadanie literatury antysowieckiej, wielokrotnie więziony i przetrzymywany w obozach pracy przymusowej za działalność w obronie praw człowieka. Pisarz, mieszka w Wielkiej Brytanii. Ostatnio w Polsce ukazał się wywiad rzeka z Bukowskim "Unia Sowiecka czy Związek Europejski?" (2005)
Dlatego dobrze, że wykonano wyrok na Saddamie Husajnie. Chciałbym, żeby było więcej takich wyroków w przypadku innych tyranów. To wydarzenie wlało we mnie nadzieję, że w erze wiecznych kompromisów choć jednego dyktatora udało się rozliczyć do końca. To bardzo ważny sygnał dla innych tyranów. Wyobrażam sobie, jak oni drżą, żeby żadnemu z zachodnich krajów nie przyszło do głowy ich ruszyć. Można się spierać, czy wyroku nie wykonano za szybko, ale zakończenie reżimu w ten sposób było bardzo potrzebne. Być może powinien mieć więcej procesów, także za inwazję na Kuwejt. Ale rozumiem, że stabilizacja Iraku wymusiła na władzach szybszą egzekucję. Nie wydaje mi się, żeby ostatecznie mógł zapaść inny wyrok. I dobrze, że w Iraku jest kara śmierci. Gdyby Husajn był sądzony w Hadze, pewnie dostałby dożywocie. Osobiście nie pałam rządzą krwi, jednak wyrok sądu to wyrok. Bo jak inaczej eliminować tyranów?
Świat nigdy nie będzie od nich całkiem wolny. Dlatego jest niezbędna nieprzejednana i konsekwentna wobec nich polityka. Gdyby na przykład prezydent Ronald Reagan, podobnie jak reszta przywódców demokratycznego świata, nie wywierał nacisku na reżim sowiecki i nie prowadził odpowiednio zaostrzonej polityki względem niego, co doprowadziło do jego upadku, prawdopodobnie nie byłbym wolnym człowiekiem, a w Polsce z pewnością nie byłoby innych mediów niż reżimowe. To prawda, nie było tutaj rozliczeń z ludźmi odpowiedzialnymi za utrzymywanie tego reżimu. Choć moim zdaniem to błąd.
Polityka USA w latach 80. doprowadziła też do upadku rządów Marcosa na Filipinach czy Charlesa Taylora z Liberii. I dobrze, że w 2003 koalicja państw zachodnich próbowała pomóc Irakijczykom pozbyć się reżimu Husajna. Dziś świat zachodni, poszczególne państwa - jak mówił George Bush - powinny stać się eksporterem jeśli nie demokracji, to swobód obywatelskich. Kto dał nam prawo do skazywania ludzi żyjących w Afryce, Azji czy Ameryce Południowej na ucisk rządów dyktatorskich? Moim zdaniem wolny świat powinien szukać sposobów wsparcia tych, którzy dążą do wyzwolenia się od tyranii.
Z drugiej jednak strony zwracam uwagę na wyjątkowość sytuacji. Irak jest okupowany, więc łatwiej w takiej sytuacji wprowadzić odpowiednie porządki. Większość dyktatur w ogóle nie budzi zainteresowania świata.
Od chwili rozpoczęcia procesu Saddama widać tendencję rozliczania się niektórych narodów ze swoją przeszłością. W zeszłym roku Kambodżanie chcieli postawić przed sądem reżim Czerwonych Khmerów. Niestety, ich przywódcy już nie żyją. Odwlekano ten moment zbyt długo. Z przeszłością chcą się dziś rozliczyć Bułgarzy, przygotowują się do tego też Rumuni. Otwarcie akt tajnej policji wymusza ten proces. Oczywiście przebiega on w inny sposób niż w Iraku i nie kończy się takimi wyrokami, ale przecież wszędzie chodzi o ten sam cel. Oczyszczenie życia publicznego z przemocy i tyranii, kierowanie się w polityce moralnością. Głęboko wierzę, że jest to możliwe. Nie tylko ma sens, ale jest wręcz warunkiem skutecznej polityki. Gdyby tak nie było, alianci po zwycięstwie II wojny światowej nie przeprowadziliby procesu w Norymberdze. Chodziło wszak o potępienie nie tylko ideologii, ale i czynów dokonanych w jej imieniu. Co więcej, odbywały się wówczas procesy poszczególnych osób odpowiedzialnych za konkretne czyny, w tym przypadku ludobójstwo. Potępienie ideologii bez osądzenia czynów nie byłoby skuteczne. Nastąpiłby chaos moralny. Podobnie próbowano postąpić po ostatniej wojnie w Jugosławii. Przed sądem stanął Miloszević i kilku innych zbrodniarzy.
Władimir Bukowski, legendarny rosyjski dysydent, aresztowany po raz pierwszy w 1963 r. za posiadanie literatury antysowieckiej, wielokrotnie więziony i przetrzymywany w obozach pracy przymusowej za działalność w obronie praw człowieka. Pisarz, mieszka w Wielkiej Brytanii. Ostatnio w Polsce ukazał się wywiad rzeka z Bukowskim "Unia Sowiecka czy Związek Europejski?" (2005)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|