Takie miniaturowe tsunami obmyło stopy nieświadomym zagrożenia Japończykom na plażach wyspy Hokkaido. Ale sejsmolodzy ostrzegają: każdy alarm należy traktować poważnie. Nigdy bowiem nie wiadomo, co taka fala napotka na dnie i na czym się spiętrzy. Czasem tak jak dziś, do wybrzeży dociera malutka fala, a czasem w głąb lądu wdziera się się szalejący żywioł.
Sprawa była poważna, bo trzęsienie w okolicach Wysp Kurylskich było potężne. Ziemia drżała z siłą aż 8,3 stopnia w skali Richtera.
Każde ostrzeżenie przed tsunami natychmiast przywodzi na myśl tragedię z 2004 roku, kiedy w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia potężna wielometrowa fala zalała większość krajów Azji Południowo-Wschodniej, a nawet wschodniej Afryki. Zginęły setki tysięcy ludzi, do dziś nie udało się usunąć wszystkich strat.
Jednak Japonia od dawna chwali się jednym z najlepszych na świecie systemów wczesnego ostrzegania przed tsunami.