Tragedia wstrząsnęła w nocy małym, sennym miasteczkiem w Niemczech, między Hamburgiem a Schwerinem. Dwaj młodzi włamywacze nie zaplanowali dobrze skoku na jedno z mieszkań w Tissen. Na gorącym uczynku przyłapali ich gospodarze. Bandyci zasztyletowali ich. Syn właścicieli mieszkania ledwie uszedł z życiem. Uciekł i zabarykadował się w swoim pokoju. Wtedy też zaalarmował policję.
Kiedy przyjechała grupa szturmowa, bandyci wzięli na zakładniczkę dziewczynę chłopaka. Chcieli z nią uciekać samochodem, ale po kilkuset metrach wysiadł im silnik. Wtedy otoczyli ich policjanci i uwolnili przerażoną dziewczynę.
Niemiecka policja nie mówi nic więcej, nie podaje nawet dokładnego wieku napastników i ich ofiar. Dopiero w ciągu dnia prokuratura ma podać więcej szczegółów.