Współpracownik Szkoły Studiów Orientalnych i Afrykańskich w Londynie, Dan Plesch, udowadnia w brytyjskim dzienniku "Guardianie", że jest wiele dowodów na zbliżającą się wojnę. Po pierwsze USA wysłały do Zatoki Perskiej pociski typu Patriot, które - w zgodnej ocenie ekspertów - nie mają nic wspólnego z wojną w Iraku. Poza tym w ten sam rejon popłynął kolejny lotniskowiec i okręty rakietowe. Dodatkowe siły wysłali też Brytyjczycy.
Także były dowódca Rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, admirał Eduard Baltin, wietrzy podstęp Amerykanów i Brytyjczyków. Zwraca uwagę, że w Zatoce Perskiej pojawiły się amerykańskie okręty podwodne o napędzie nuklearnym. I - według niego - wcale nie po to, by pilnować ruchu morskiego, ale by przeprowadzić atak rakietowy na Iran. Jego zdaniem, Amerykanie planują ostrzelać obiekty, w których Iran pracuje nad swoją technologią nuklearną.
Znawcy tematu, na których powołuje się Plesch, twierdzą, że Amerykanie i Brytyjczycy ćwiczą już nawet poszczególne manewry. Na przykład ćwiczą akcję uniemożliwienia Irańczykom zablokowania transportu ropy przez jedną z cieśnin Zatoki Perskiej.
Plesch podkreśla też, że strategia przygotowana pod przewodnictwem byłego szefa obrony USA Donalda Rumsfelda zakłada, że w Iranie nie będzie takiej wojny, jak w Iraku. Nie będzie tysięcy wojsk i miesięcy walk. A tylko ataki z powietrza i potem krótkie, wymierzone w konkretne cele, akcje sił specjalnych. Dzięki temu Amerykanie chcą obalić władzę ajatollahów, czyli duchownych muzułmańskich, i zastąpić ją demokracją.