Robotnicy w Heiligendamm już zabrali się do pracy. Muszą zdążyć do 6 czerwca, kiedy do tej nadbałtyckiej miejscowości zjadą się najpotężniejsi przywódcy na świecie.
Niemcy są gotowi zrobić wszystko, by spotkanie przebiegło spokojnie i bez skandali. Dlatego wyłożyli 12,5 mln euro, czyli 50 mln złotych, na potężny mur obronny. Po zakończeniu szczytu budowla zostanie rozebrana.
Poza tym miasteczko zamieni się w strzeżoną przez tysiące policjantów twierdzę. Do Heiligendamm będzie można wjechać tylko przez dwa punkty kontrolne, a sprawdzani będą wszyscy - począwszy od gości szczytu oraz mieszkańców miasteczka, na listonoszach kończąc.
Organizatorzy boją się, że w czasie czerwcowego spotkania spokój będą chcieli zakłócić antyglobaliści, którzy zawsze, przy okazji szczytów G8, organizują demonstracje. Dlatego Niemcy już teraz starają się dmuchać na zimne i zadbać o bezpieczeństwo spotkania.