Tylko złamana noga, mnóstwo strachu i... natychmiastowe wytrzeźwienie. Tego wszystkiego naraz doświadczył mężczyzna, który wypadł z okna hotelu w Minneapolis w USA. Te konsekwencje byłyby całkiem zwyczajne, gdyby nie to, że jego pokój był na... 17. piętrze.
29-letni Joshua S. Hanson o 1.30 nad ranem wrócił wraz z dwójką przyjaciół do swego hotelu. Suto zakrapiana impreza zrobiła swoje i gdy próbował podbiec do okna na 17. piętrze, stracił równowagę. Stłukł podwójną szybę i runął w dół.
Przyjaciele byli pewni, że nie zobaczą go już żywego. Jednak wezwani na miejsce tragicznego wypadku policjanci ze zdziwieniem stwierdzili, że mężczyźnie - poza złamaniem nogi - nic poważnego się nie stało. Uratował go daszek nad jednym z okien, który zamortyzował siłę upadku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|