W ciągu kilku godzin Chiny będą w stanie zniszczyć tajwańskie bazy lotnicze, porty i elektrownie. Rakiety sparaliżują cały system obronny wyspy. A przerzucenie wojsk na Tajwan to kwestia kolejnych paru godzin. Zanim na wyspę dotrą amerykańskie posiłki, Tajwan będzie pod chińską kontrolą. Tak przynajmniej twierdzi raport amerykańskiego sztabu.
Analitycy uważają, że wycelowanie aż tylu rakiet to kara dla prezydenta Tajwanu. Bo Chen Shui-bian ostro zapowiada, że wyspa w końcu ogłosi niepodległość. Dlatego Chiny w ten sposób chcą pokazać zwykłym Tajwańczykom, że oficjalna deklaracja niepodległości skończy się wojną. Odkąd Chen zaczął mówić o niepodległości, chińska armia zaczęła zwiększać liczbę rakiet wycelowanych prosto w Tajwan.
Spór Tajwanu z Chinami trwa już kilkadziesiąt lat. Na Tajwanie schronili się chińscy nacjonaliści pod wodzą Czang Kaj-Szeka. Władze Tajwanu twierdzą, że są niepodległym krajem, jednak wyspę uznaje tylko kilka państw. Chiny zaś cały czas nazywają Tajwan zbuntowaną prowincją i grożą, że ogłoszenie niepodległości skończy się wojną.