Nakaz aresztowania wystawiła monachijska prokuratura, która uważa, że aresztowanie w Macedonii Chaleda el-Masriego było tak naprawdę porwaniem niemieckiego obywatela. A dokonali go agenci amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej. W ujęciu Masriego podejrzewanego o terroryzm brało udział 13 osób. I teraz Niemcy chcą wszystkich ich aresztować i postawić przed sądem.
Masri twierdzi, że z Macedonii został przewieziony do Afganistanu. Tam spędził w więzieniu pięć miesięcy. Był bity, faszerowany narkotykami i przesłuchiwany. Amerykanie byli pewni, że Masri był członkiem Al-Kaidy Osamy bin Ladena. W końcu jednak przyznali, że popełnili pomyłkę i odwieźli go do Albanii. Tam wypuścili go wycieńczonego i bez grosza przy duszy.
Jednak tak naprawdę akcja niemieckiej prokuratury nie ma większych szans powodzenia. Amerykanie mogą się roześmiać Berlinowi w nos, bo niemiecki nakaz aresztowania na terytorium Stanów Zjednoczonych nie ma żadnej mocy. W dodatku CIA nie ujawnia nigdy danych swoich agentów. Nie mówiąc już o ich wydaniu obcemu krajowi. Ale ta sprawa to dyplomatyczny zgrzyt. A te w stosunkach międzynarodowych są najgorsze.