To cios dla przemysłu turystycznego w Wietnamie. Piękne, białe plaże, ku rozpaczy amatorów morskich kąpieli, pokryły się grubym kożuchem czarnej mazi. Plama ropy ma prawie 100 kilometrów szerokości. I wciąż nie wiadomo, skąd ropa pochodzi.
Zagraniczni turyści w luksusowych hotelach na wybrzeżu środkowego Wietnamu, gdy zbudzili się we wtorek, przecierali oczy ze zdumienia. Nieskazitelnie czyste plaże, na których jeszcze poprzedniego dnia zażywali uciech, przypominały czarne, cuchnące ropą błoto. Turyści skarżą się i protestują, a ropy przybywa.
Władze wezwały ludność do zbierania ropy. Ale jest to walka z wiatrakami, bo czarnej mazi nie ubywa. Jeśli Wietnamczycy nie poradzą sobie z tym problemem, tamtejszym hotelarzom grozi krach finansowy.
Wciąż nie wiadomo, skąd wzięła się ropa. Nikt nie meldował o jakiejkolwiek katastrofie morskiej w tym rejonie. Nie jest więc wykluczone, że jakiś statek nielegalnie opróżnił zbiorniki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane