Szyiccy ekstremiści ponieśli dużo większe straty, bo zginęło ich 69. Po stronie rządowej jest 16 ofiar. To ludzie ze służb bezpieczeństwa i żołnierze. Starcia trwały na północy kraju, gdzie rebelianci mają swoje kryjówki.
Służby bezpieczeństwa ostrzelały artylerią kryjówki zwolenników Abdula-Maleka al-Hutiego, syna zabitego w 2004 roku przez siły rządowe szyickiego przywódcy rebelii szejka Badra Edina al-Hutiego. I wtedy rozpoczęły się walki. Według jemeńskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa, szyiccy buntownicy są finansowani z zagranicy. Rząd w Sanie ma na myśli głównie Iran i Libię.
Al-Huti zaprzecza jednak, żeby miał jakiekolwiek kontakty z tymi krajami. Oskarża za to jemeński rząd o korupcję i sprzyjanie Zachodowi.
Szyici stanowią - według różnych źródeł - od 30 do 47 procent ludności Jemenu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|