77-letnia Portugalka wyszła bez szwanku z przygody, która mogła się skończyć dla niej tragicznie. Nie ma najmniejszego zadraśnięcia, choć przejechał nad nią pociąg.
Maria Delores Ramos przechodziła przez tory, kiedy nieoczekiwanie pośliznęła się. Z powodu artretyzmu nie była w stanie samodzielnie się podnieść, usiadła więc na torach i czekała na
jakiegoś przechodnia. Zanim jednak pomoc nadeszła, nadjechał pociąg. Kobieta zaczęła rozpaczliwie machać rękami, ale maszynista nie zauważył znaków. Śmierć zajrzała staruszce w oczy,
więc w akcie rozpaczy starsza pani położyła się między szynami.
"Zaczęłam się modlić i prosić Boga o wybaczenie za grzechy. Kiedy jednak pociąg zaczął nade mną przejeżdżać i nawet mnie nie dotknął, zrozumiałam, że jestem
uratowana" - opowiada kobieta. Kiedy przerażony maszynista zatrzymał maszynę, był pewien, że stało się nieszczęście. Jak wielkie było jego zdziwienie, kiedy zobaczył, iż kobieta
żyje.
"Ludzie chcieli mnie podtrzymać, ale im powiedziałam, że nie potrzebuję ich pomocy i mogę stać o własnych siłach" - mówi dziarska staruszka.