Władimir Putin nie ma osobiście żadnych uprzedzeń wobec katolików - musi się jednak liczyć z głosem wpływowej Cerkwi prawosławnej. Ta zaś pozostaje zakładniczką swoich radykałów - informuje DZIENNIK.
Papież Benedykt XVI i prezydent Rosji Władimir Putin spotykają się dziś w Watykanie. Dla miliona rosyjskich katolików to szansa na zaproszenie ich duchowego
zwierzchnika do Rosji. To jednak płonna nadzieja. Putin papieża nie zaprosi, bo przeciwko każdemu gestowi wobec Kościoła katolickiego zaprotestuje wpływowa na Kremlu rosyjska Cerkiew
prawosławna, a każdy władca Rosji musi się z nią liczyć.
"Wizyta papieża jest z definicji wykluczona. Cerkiew prawosławna nie zgodzi się na nią nigdy i z tego właśnie powodu nie może się na nią zgodzić Putin. Dla niego prawosławie to państwotwórcza siła oraz ważny sojusznik" - wyjaśnia w rozmowie z DZIENNIKIEM kremlowski politolog Siergiej Markow. Dlatego Benedykt XVI i Władimir Putin będą podczas dzisiejszego spotkania rozmawiać na temat zastępczy: o pokoju na Bliskim Wschodzie, choć tu nic ich akurat nie dzieli.
Rosyjski episkopat po części się z tym już pogodził. "Kościół w Rosji rozumie, że dziś wizyta Ojca Świętego w naszym kraju mogłaby otworzyć drogę do nieporozumień. Sytuacja jest napięta i nie chcemy doprowadzać do jej pogorszenia. W sprawie tej należy działać powoli i metodą drobnych kroków" - mówi DZIENNIKIEM rzecznik rosyjskiego episkopatu ks. Igor Kowalewski.
Lista zarzutów z obu stron jest długa. Dla Cerkwi katolicy to misjonarze próbujący nawracać Rosję na katolicyzm, stosujący "praktyki konkurencyjne" i narzucający Rosji zachodnie wartości. Ludzie Cerkwi wybuchli gniewem, gdy w lutym 2002 r. Jan Paweł II utworzył w Rosji cztery diecezje katolickie i uznali niemal za agresję wizytę papieża na "historycznie prawosławnej" Ukrainie.
"Wizyta papieża jest z definicji wykluczona. Cerkiew prawosławna nie zgodzi się na nią nigdy i z tego właśnie powodu nie może się na nią zgodzić Putin. Dla niego prawosławie to państwotwórcza siła oraz ważny sojusznik" - wyjaśnia w rozmowie z DZIENNIKIEM kremlowski politolog Siergiej Markow. Dlatego Benedykt XVI i Władimir Putin będą podczas dzisiejszego spotkania rozmawiać na temat zastępczy: o pokoju na Bliskim Wschodzie, choć tu nic ich akurat nie dzieli.
Rosyjski episkopat po części się z tym już pogodził. "Kościół w Rosji rozumie, że dziś wizyta Ojca Świętego w naszym kraju mogłaby otworzyć drogę do nieporozumień. Sytuacja jest napięta i nie chcemy doprowadzać do jej pogorszenia. W sprawie tej należy działać powoli i metodą drobnych kroków" - mówi DZIENNIKIEM rzecznik rosyjskiego episkopatu ks. Igor Kowalewski.
Lista zarzutów z obu stron jest długa. Dla Cerkwi katolicy to misjonarze próbujący nawracać Rosję na katolicyzm, stosujący "praktyki konkurencyjne" i narzucający Rosji zachodnie wartości. Ludzie Cerkwi wybuchli gniewem, gdy w lutym 2002 r. Jan Paweł II utworzył w Rosji cztery diecezje katolickie i uznali niemal za agresję wizytę papieża na "historycznie prawosławnej" Ukrainie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|