Państwo rosyjskie kontroluje już telewizję, prasę i radio. Teraz przyszła pora na internet. Utworzona na mocy prezydenckiego dekretu nowa rządowa struktura pozwoli okiełznać dotychczas swobodną sieć internetową i ostatecznie utemperuje niedobitki nieposłusznych mediów - pisze DZIENNIK.
Portale informacyjne, które w rosyjskim internecie są bardzo rozbudowane i często stanowią źródło wiadomości dla innych mediów, będzie kontrolować nowo
utworzona Federalna Służba Nadzoru Mediów, która zastąpi dwie wcześniej działające rządowe agencje.
Anonimowy urzędnik rosyjskiego rządu w rozmowie z gazetą "Kommiersant" wyczerpująco wyjaśnił zadanie Służby. "Taki instrument pozwoli kontrolować wszystkie media" - powiedział i dodał, że tylko "głupi nie wykorzystałby takiego mechanizmu".
"Kreml chce przejąć kontrolę nad mediami przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi, które nazywa się u nas bez żenady <przekazaniem władzy>. Opanował już telewizję, radio i prasę. Teraz chce kontroli nad internetem" - wyjaśnił w rozmowie z DZIENNIKIEM politolog Stanisław Biełkowski. Jego zdaniem, pomoże w tym połączenie struktur zajmujących się rejestrowaniem mediów i wydawaniem licencji z urzędem nadzorującym telekomunikację. "Powstał instrument bezpośredniego nacisku. Każdy dostawca internetu zastanowi się teraz dwa razy, zanim zdecyduje się na niewygodny dla władzy projekt" - wyjaśnia.
Anonimowy urzędnik rosyjskiego rządu w rozmowie z gazetą "Kommiersant" wyczerpująco wyjaśnił zadanie Służby. "Taki instrument pozwoli kontrolować wszystkie media" - powiedział i dodał, że tylko "głupi nie wykorzystałby takiego mechanizmu".
"Kreml chce przejąć kontrolę nad mediami przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi, które nazywa się u nas bez żenady <przekazaniem władzy>. Opanował już telewizję, radio i prasę. Teraz chce kontroli nad internetem" - wyjaśnił w rozmowie z DZIENNIKIEM politolog Stanisław Biełkowski. Jego zdaniem, pomoże w tym połączenie struktur zajmujących się rejestrowaniem mediów i wydawaniem licencji z urzędem nadzorującym telekomunikację. "Powstał instrument bezpośredniego nacisku. Każdy dostawca internetu zastanowi się teraz dwa razy, zanim zdecyduje się na niewygodny dla władzy projekt" - wyjaśnia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl