Maluchy miały ze sobą tylko koc i trochę zabawek. Tyle zostawił im przyjaciel ich mamy, który spełnił życzenie kobiety i wywiózł jej córki do lasu. Dlaczego? 29-latka tak ukarała dziewczynki za to, że nie posprzątały pokoju.

Kiedy razem ze swoim przyjacielem wróciła wieczorem po córki, dziewczynek już nie było. Okazało się, że zaopiekowała się nimi policja, zaalarmowana przez kogoś, kto spacerował po lesie. Teraz nieodpowiedzialna kobieta i jej przyjaciel będą się tłumaczyć przed urzędem ds. młodzieży.