Rząd do ostatniej chwili próbował rozmawiać ze związkowcami. Ci jednak byli nieugięci. Uznali, że tylko paraliżując cały kraj, wywalczą swoje. Twierdzą, że budżetówka nie dostaje pieniędzy w terminie, a jeśli władze nie zaczną płacić, to strajk będzie trwał aż do skutku.
Rząd jednak się nie poddaje. Uznał, że strajk jest nielegalny i podał związkowców do Narodowego Sądu Pracy. Władze liczą, że sędziowie każą wszystkim protestującym wrócić do pracy.