Fanatyczna wyznawczyni Świadków Jehowy była przekonana, że jej troje dzieci są pod wpływem diabła. Dlatego robiła wszystko, żeby je "oczyścić". Dramat dzieci Eunice Spry z Wielkiej Brytanii trwał 19 lat. Nawet wtedy, gdy już były dorosłe.
Kobieta tłukła dzieci kijem i metalowym prętem, kazała pić wybielacz, jeść własne wymiociny i odchody. Zamykała nagie dzieci na miesiąc w pokoju. Stosowała też przypalanie rąk na kuchni elektrycznej, bicie w stopy i czyszczenie twarzy papierem ściernym. Słuchanie muzyki i noszenie modnych ubrań było zakazane. Wszystko - jak twierdziła - dla dobra dzieci.
Po latach poniżania i cierpień jedna z córek uciekła z domu i zawiadomiła policję. Kiedy funkcjonariusze weszli do domu, zastali bałagan, jak w chlewie. Po kuchni i łazience spacerowały szczury, które żywiły sie resztkami pożywienia. Lekarze stwierdzili u całej trójki depresję i poważne rany.
Rozprawa trwała cztery tygodnie, a każdego dnia wychodziły na jaw nowe wstrząsające szczegóły. Opowiadały je dzieci, których imiona utajniono. W sądzie występowały, jako ofiara A, B i C.
Kobieta zaprzeczała, by chciała dzieciom krzywdę. Zapewniała sąd, że chciała tylko nauczyć je "moralności". Powoływała się na Biblię, która nakazuje dzieciom posłuszeństwo wobec rodziców.
Sąd wyda wyrok za miesiąc. Wcześniej wyrodna matka przejdzie badania psychiatryczne.
Wyznawcy Świadków Jehowy w Gloucestershire odcięli się od kobiety. Potępili bicie, tłumacząc, że ich religia zakazuje stosowania wszelkiej przemocy.