Wśród ofiar śmiertelnych jest obywatel Bułgarii. Strażacy boją się, że w zgliszczach mogą być ciała kolejnych zabitych. Nie wiadomo, w jakim stanie jest czwórka zatrutych dymem. Z klubu ewakuowano około 150 osób.
Płomienie zajęły aż 100 metrów kwadratowych lokalu "911" w centrum Moskwy. Dlatego do gaszenia wezwano 25 zastępów strażaków. Akcja trwała kilka godzin. Teraz do spalonego klubu weszli prokuratorzy, którzy będą sprawdzać, co spowodowało ogień.
Jedna z wersji mówi, że zawinił personel. Pożar wybuchł w czasie widowiska "Pokaz ognia", do którego używano spirytusu. Jeden z barmanów przyznał, że biorący w nim udział kelner popełnił błąd. I to przez niego otwarty ogień znalazł się w pobliżu pięciolitrowego kanistra ze spirytusem. Alkohol zapalił się, a potem rozlał na cały klub. Jednak śledczy sprawdzą też, czy lokalu ktoś nie podpalił umyślnie.