"Myśleliśmy, że pomarańczowa rewolucja 2004 roku na zawsze pogrzebała autorytaryzm. Nie doceniliśmy siły starych klanów, dążących do całkowitego opanowania kraju" -
mówiła przewodnicząca bloku politycznego noszącego jej imię, Julia Tymoszenko.
Opozycja chce, by prezydent Wiktor Juszczenko rozwiązał parlament. Twierdzi, że ma on prawo to zrobić, gdyż koalicja rządowa Partii Regionów Ukrainy, socjalistów i komunistów podkupuje
posłów opozycji i w ten sposób samowolnie zmienia wyniki ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych.
Przed budynkiem w centrum Kijowa, gdzie obradowała opozycja, zebrali się zwolennicy rządzącej koalicji, kierowanej przez premiera Wiktora Janukowycza. Około 7 tysięcy ludzi demonstrowało poparcie dla rządu, krytykując opozycję za destabilizowanie sytuacji w państwie. "Dość już mamy bałaganu, dajcie nam w końcu pracować" - głosiły trzymane przez nich transparenty.
Na jutro w Kijowie zapowiedziano demonstrację opozycji. Organizatorzy twierdzą, że przyjdzie 100 tysięcy ludzi.