Odwołani deputowani koalicyjni zmienili skład Centralnej Komisji Wyborczej. Na jej przewodniczącego przywrócono Serhija Kiwałowa. To zwolennik premiera Janukowycza, zamieszany w fałszerstwa
wyborcze w 2004 roku. Kiwałow opóźniał wówczas - jak tylko potrafił - obliczanie oddanych przez wyborców głosów. Doprowadziło to do wybuchu "pomarańczowej rewolucji" i w
ostateczności zwycięstwa Juszczenki w powtórzonych wyborach.
Podczas nocnego posiedzenia Rady Najwyższej prorządowa koalicja pozostawiła sobie jednak nieoczekiwanie furtkę do powrotu do rozmów z prezydentem. Uchwalono postanowienie, w którym
zadeklarowano m.in. gotowość przygotowania projektu ustawy o zasadach polityki wewnętrznej i zagranicznej państwa.
Deputowani koalicji ogłosili też, że mogą wziąć udział w pracach nad zmianami w ukraińskiej konstytucji tak, aby zakazać podkupywania posłów. Uregulowanie tych kwestii było warunkiem, który Juszczenko postawił koalicji w sobotę, ostrzegając, że jeśli nie zostanie on spełniony, parlament będzie rozwiązany.
Wydaje się, że te działania są spóźnione. Prezydent Juszczenko już podpisał dekret. Premier Ukrainy Wiktor Janukowycz zaapelował w nocy do prezydenta Wiktora Juszczenki o niepublikowanie
dekretu głowy państwa o rozwiązaniu parlamentu oraz zaproponował rozmowy w celu uspokojenia sytuacji w kraju.