Premier Wiktor Janukowycz zaapelował do prezydenta Wiktora Juszczenki o cofnięcie decyzji o rozwiązaniu parlamentu. A ponieważ prezydent już dekret podpisał, prorosyjski premier wezwał szefa państwa, by anulował decyzję przed jej opublikowaniem. To jedyny obecnie sposób, by dekret nie wszedł w życie.
Juszczenko wydał dekret wieczorem i jednocześnie rozpisał nowe wybory na 27 maja. Zdaniem prezydenta, skrócenie kadencji Rady Najwyższej jest konieczne, by zapobiec łamaniu konstytucji. Według Juszczenki, czyni to koalicja rządowa, podkupując pojedynczych deputowanych, a nie kluby parlamentarne.
Za prezydentem stanęło natomiast wojsko - minister obrony Anatolij Hrycenko zapewnił podczas nocnego posiedzenia rządu, że armia będzie wykonywać rozkazy swojego zwierzchnika.
Wcześniej parlamentarzyści koalicji rządowej przyjęli uchwałę głoszącą, że nie widzą podstaw do rozwiązania parlamentu. Deputowani podkreślili, że Rada Najwyższa ma zamiar kontynuować swoją działalność zgodnie z przyjętym wcześniej harmonogramem.
Parlament wznowi obrady rano. Jak informują agencje, przeciwni dekretowi prezydenta Wiktora Juszczenki deputowani z rządzącej koalicji noc spędzają w gmachu parlamentu.
Również rano premier Janukowycz zwróci się z odezwą do narodu. Brak doniesień, by w Kijowie doszło w nocy do poważniejszych incydentów między zwolennikami opozycji i koalicji.