Mimo obecności wojsk NATO, w Afganistanie nie ma spokoju. Uzbrojeni bojownicy afgańscy zaatakowali grupę Afgańczyków zatrudnionych w południowo-zachodniej części kraju przez firmę amerykańską przy usuwaniu min. 7 osób zginęło, 4 zostały ranne
Wszyscy zabici to Afgańczycy. Pracownicy zatrudnieni przy rozminowywaniu oraz ich ochroniarze znaleźli się w krzyżowym ogniu w gęsto zaludnionym regionie na głównej drodze z miasta Kandahar do położonej na zachodzie Afganistanu prowincji Herat.
W tym samym czasie, kiedy doszło do starcia, w południowym Afganistanie ponad tysiąc żołnierzy NATO i afgańskich wojsk rządowych wspieranych przez lotnictwo walczyło z talibami i wyparło ich z zajmowanych od dawna pozycji.
Siły NATO i wojska rządowe wspierane przez śmigłowce przebijają się w kierunku miasta Sangin w prowincji Helmand, gdzie znajduje się największy na świecie ośrodek produkcji opium. Do starć z talibami dochodziło też w innych regionach Afganistanu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|