Boingiem 737 firmy Olympic Airways leciało 136 osób. Wśród nich na pokładzie było jedenastu greckich eurodeputowanych do Parlamentu Europejskiego. Samolot wystartował z Aten o godz. 8.30. 40 minut później, gdy maszyna była nad Chorwacją, grecka policja dostała telefon o bombie na jej pokładzie.
Nie wiadomo, kto dzwonił i czy był to prawdziwy, czy fałszywy sygnał. Rzeczniczka niemieckiej kontroli lotów powiedziała tylko, że maszyna usiadła na pasie w stolicy Bawarii tuż przed godz. 11.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Grecji wydało w tej sprawie oświadczenie: "Poinformowaliśmy nasze władze konsularne w Monachium, które wysłały swoich przedstawicieli do portu lotniczego, by tam współdziałały z władzami niemieckimi" - powiedział greckiej telewizji NET rzecznik resortu dyplomacji Giorgios Komutsakos.
"Mam nadzieję, że był to fałszywy alarm, ale badamy sprawę i mamy nadzieję, że wkrótce zostanie wyjaśniona" - dodał rzecznik.