Bush wezwał w sobotę członków Kongresu, aby porozumieli się w sprawie polityki imigracyjnej i zatwierdzili w całości jego propozycje w sprawie jej reformy. Reforma nie ruszyła dotąd z miejsca z winy konserwatystów, którzy widzą w obcych przybyszach zagrożenie dla obywateli USA.



Określając kwestie reformy polityki imigracyjnej jako "kluczowe wyzwanie" dla kraju, prezydent powiedział w swym tradycyjnym sobotnim wystąpieniu: "Potrzebny jest system, który zaspokoi słuszne potrzeby gospodarki, pozwoli zachować ludziom ich godność i pomoże w zadomowieniu się świeżo przybyłych w naszym kraju".



Bush chce uchwalenia programu tymczasowego zatrudnienia dla niektórych spośród nielegalnych imigrantów, a jednocześnie otwarcia drogi do otrzymania przez nich obywatelstwa USA.







Senat zaaprobował w maju ub. roku propozycję dotyczącą otwarcia przed "ludźmi bez papierów" drogi do zdobycia obywatelstwa USA.

Projekt przepadł jednak w Izbie Reprezentantów, która dała pierwszeństwo umocnieniu "nieprzemakalności" granic.

Większość sondaży przeprowadzanych w USA pokazuje, że Amerykanie są za zmianą polityki imigracyjnej, która pozwoliłaby "ludziom bez papierów" pracować w USA i zalegalizować pobyt.