Po raz pierwszy Niemcy usłyszeli o pochodzącym z byłego NRD Henrico Franku tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Był jednym z wielu zarośniętych meneli, którzy przyszli na spotkanie szefa SPD Kurta Becka z wyborcami w Wiesbaden. Zaczął od nawymyślania politykowi za brak pracy. "Ogól się pan i umyj! Wtedy znajdziesz pan robotę" - odparował znany ze swej bezpośredniości Beck.
Pod wpływem dziennikarzy bezrobotny pojawił się w biurze Becka ogolony i umyty. Polityk obiecał pomoc. Henrico Frank okazał się jednak wybredny i odrzucał oferowane mu posady robotnika
budowlanego czy sprzątacza, tłumacząc się problemami zdrowotnymi. Okazało się jednak, że czekanie mu się opłacało. W lutym na próbę zatrudniła go stacja muzyczna iMusic1.
"Henrico bardzo dobrze się zintegrował z zespołem. Pokazał dużo dobrej woli i wytrwałości. Dlatego zdecydowaliśmy się go zatrudnić" - powiedział dziennikowi "Die
Welt" szef stacji Vladislav Martseniouk.