Pasażerowie na lotniskach w Stanach Zjednoczonych muszą być przygotowani na niewielkie opóźnienia. Po incydentach w Wielkiej Brytanii władze USA zaostrzyły środki bezpieczeństwa na lotniskach. Waszyngton uspokaja, że to tylko przysłowiowe "dmuchanie na zimne".
Rzecznik Białego Domu Tony Snow powiedział, że choć nie było żadnych konkretnych sygnałów o zagrożeniu dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, a rządowy kod ostrzegawczy na wypadek ataku terrorystycznego nie zmienił się, to zostanie zwiększona liczba pracowników służb bezpieczeństwa na lotniskach. Dzięki obecności tych ludzi wzrośnie czujność w portach lotniczych.
W piątek w centrum Londynu znaleziono dwa samochody z ładunkami wybuchowymi. Władze brytyjskie poszukują podejrzanych o podłożenie bomb. W sobotę w Glasgow samochód staranował wejście do lotniskowego terminalu, a następnie eksplodował.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|