"Musimy tak przygotować modernizację Schengen, żeby zapewnić centralną rolę instytucjom unijnym, żeby nie zostawić państwom członkowskim swobody wykorzystywania mechanizmów kryzysowych zależnie od ich woli politycznej (w decyzjach o przywracaniu kontroli - PAP)" - powiedział PAP minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz we wtorek tuż przed rozpoczęciem w Luksemburgu posiedzenia ministrów, na którym przygotowywany jest czwartkowo-piątkowy szczyt UE.

Sprawy migracyjne, w tym reforma Schengen, będą jednym z głównych tematów szczytu. To odpowiedź na zwiększony napływ imigrantów z Afryki Północnej do państw UE, leżących nad Morzem Śródziemnym, a zwłaszcza na francusko-włoski spór z wiosny o 25 tys. imigrantów z Tunezji, którzy nielegalnie przypłynęli na włoską wyspę Lampedusa.

Na wniosek Francji i Włoch KE zapowiedziała w maju, że może przygotować odpowiednie zmiany wprowadzające możliwość przywrócenia kontroli na granicy Schengen, ale tylko w ostateczności, np. kiedy zewnętrzne granice UE przeżywają nadzwyczajne oblężenie. Zdecydowano jednak, że KE poczeka na mandat w tej sprawie na najwyższym poziomie politycznym, czyli od przywódców. Wiele krajów, w tym Polska jest bowiem niechętnych takim zmianom, które podważyłyby istotę Schengen jako podstawowej zasady UE i naraziły na szwank zasadę swobodnego przepływu osób.

"W ostateczności może zostać zdecydowane, by zezwolić na wyjątkowe przywrócenie kontroli na granicach wewnętrznych w naprawdę krytycznych sytuacjach, gdy państwo nie jest w stanie kontrolować swej części zewnętrznej granicy" - brzmi uzyskany przez PAP projekt wniosków przygotowanych na najbliższy szczyt przywódców w Brukseli.


Szefowie państw i rządów mają wezwać KE do "przedstawienia propozycji tego mechanizmu ochronnego na początku jesieni". Zastrzegają, że mechanizm ma być uruchamiany w ściśle określonych sytuacjach, gdy np. "część granicy zewnętrznej znajdzie się pod niespodziewaną i dużą presją migracyjną" lub jeśli jakiś kraj nie wywiązuje się z zobowiązań w kontrolowaniu zewnętrznej granicy Schengen.

Jednocześnie projekt wniosków podkreśla, że swoboda przepływu osób to jedna z podstawowych zasad UE, a nowy "mechanizm ochronny" nie może narazić na szwank Schengen jako podstawowej zasady swobodnego przepływu osób".

KE ma zaproponować szczegóły: dokładnie kiedy i kto mógłby uruchamiać mechanizm ochronny, czyli de facto, kto podejmowałby decyzję, że można przywrócić kontrole na granicach. Nieoficjalnie wiadomo, że KE chciałaby zapewnić sobie, że w przyszłości to ona decydowałaby, czy kraj jest uprawniony do czasowego wprowadzania kontroli na granicy.

Wiele krajów, w tym Niemcy, mówi, że to powinno być w gestii państw członkowskich (np. Rady UE, gdzie zasiadają przedstawiciele rządów), a nie samej KE. Polska nie precyzuje, czy ma być to KE czy Rada UE. Jak powiedział Dowgielewicz najważniejsze, by była to decyzja "instytucji unijnych", a nie jednego państwa.

Już teraz art. 23 kodeksu Schengen zezwala na czasowe (do 30 dni) przywrócenie kontroli na wewnętrznych granicach w sytuacjach, kiedy zagrożony jest porządek publiczny lub bezpieczeństwo (np. podczas dużych imprez sportowych). Kraje obecnie podejmują te decyzje jednostronnie, tylko notyfikując decyzję w KE.

Na legislacyjne zmiany dotyczące Schengen musiałby się też zgodzić Parlament Europejski. Tymczasem europosłowie już zasygnalizowali, że są przeciwni nowym mechanizmom ograniczania swobody przepływu osób.

Układ z Schengen to porozumienie z 1985 roku, które znosi kontrole osób na granicach wewnętrznych między państwami członkowskimi. Do układu z Schengen przystąpiły 22 kraje UE (bez Wielkiej Brytanii, Irlandii, Bułgarii, Rumunii i Cypru) oraz Norwegia, Islandia, Szwajcaria i Liechtenstein.