Dziennik Gazeta Prawana logo

Od otwartych serc do przymykania drzwi. Jak imigranci zmienili Szwecję?

18 września 2015, 13:13
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Muzułmańska imigrantka w Szwecji
Muzułmańska imigrantka w Szwecji/Shutterstock
Szwedzkie państwo dobrobytu swego czasu określano mianem "raju". Błąd - ze Szwecji do raju jest równie daleko jak z Polski. Tego lata Szwedzi znaleźli winnych tego stanu rzeczy - to imigranci.

Co się stało z naszą szkołą?

- - były nauczyciel i od końca ubiegłego roku minister edukacji Szwecji, ledwie 32-letni Gustav Fridolin, przechodził tego lata istny chrzest bojowy. Powodem były wyniki testu PISA organizowanego przez OECD. Jeszcze półtorej dekady temu szwedzcy uczniowie osiągali w nim wyniki lokujące ten kraj gdzieś w końcówce pierwszej dziesiątki badanych państw. Dzisiaj spadli poniżej średniej.

Choć ostatnimi wynikami zachłysnęły się - nie tylko szwedzkie - media, to stopniowy zjazd najmłodszych Szwedów w tym rankingu obserwowano już od 2000 roku, a poniżej średniej tamtejsi uczniowie wylądowali już w poprzednim, przeprowadzonym w 2012 r. badaniu. Problem w tym, że począwszy od lat 80. i 90. tamtejszy system szkolnictwa przeszedł szereg reform i, jak przyznaje sam Fridolin, trudno określić, która z nich przyczyniła się do fatalnych wyników szwedzkich pociech.

Najchętniej wskazuje się rewolucyjny w swoim czasie system voucherów: rozdane rodzicom dzieci, pozwalały na wybór dowolnej, publicznej czy prywatnej, placówki. Edukacja w niej była bezpłatna - placówce płaciło państwo w oparciu o zebrane vouchery. I - jak odmalowują to krytycy reformy - „prywaciarze” zainwestowali i wygarnęli z edukacyjnego rynku najlepszych nauczycieli oraz uczniów. W efekcie poziom nauczania w innych, zwłaszcza publicznych, placówkach spadł na łeb na szyję. Ale jest też inne wytłumaczenie, które cieszy się wśród Szwedów sporą popularnością - to imigranckie dzieci zaniżają poziom, tak w szkołach, jak i w testach PISA.

Otwórzcie serca vs. zamknijcie drzwi

Jeszcze rok temu taki argument olbrzymiej większości Szwedów nie przeszedłby przez gardło. - – zachęcał walczący o utrzymanie władzy, ówczesny konserwatywny premier Frederik Reinfeldt. Jego adwersarze i zwycięzcy wyborów - socjaldemokraci - nie musieli się afiszować ze swoim poparciem dla imigracji: to ugrupowanie zawsze było "za" i przez dekady budowało w Szwedach dumę i swoiste poczucie moralnej wyższości, związane z przyjmowaniem imigrantów.

W rezultacie liczba obcokrajowców w Szwecji dochodzi dzisiaj do poziomu półtora miliona, czyli nieco poniżej piątej części populacji tego skandynawskiego kraju. Jedna trzecia to obywatele państw UE (w tym spora przeszło 80-tysięczna społeczność Polaków), dwie trzecie pochodzi spoza Wspólnoty. W ubiegłym roku przyjęto tam 80 tysięcy nowych rezydentów (dwa razy więcej niż rok wcześniej), w tym roku liczba będzie podobna. Przez lata drzwi dla nich były otwarte na oścież.

Tymczasem gdyby nie imigrancka noga w progu, nawet socjaldemokraci chętnie by je dzisiaj zatrzasnęli. Nad szwedzką polityką unosi się cień antyimigranckiej partii Szwedzcy Demokraci - w sondażach popiera ją już co czwarty obywatel, a dotychczasowy mainstream gorączkowo zastanawia się, jak zepchnąć ją z powrotem na margines. A naturalna droga wiedzie poprzez podebranie im kilku koncepcji i przedstawienie ich w wersji soft. Stąd pomysł resortu finansów, by przyciąć zasiłki dla azylantów, zablokowany przez koalicyjnego partnera - Zielonych. Stąd również pomysł na stworzenie listy "bezpiecznych krajów", gdzie sytuacja wewnętrzna nie usprawiedliwiałaby występowania o azyl - również utrącony w wewnątrzkoalicyjnych sporach.

Mój sąsiad, imigrant

Paradoksalnie, na tle innych społeczeństwo o dużym odsetku imigrantów, Szwedzi mogą mówić o sporym powodzeniu integracji. Przez siedem lat (do 2013 r.) stanowisko ministra ds. integracji i równouprawnienia płaci zajmowała Nyamko Sabuni, urodzona w Burundi działaczka Partii Liberalnej, która w swoim resorcie realizowała twardszą politykę wobec nowo przybyłych niż rodowici Szwedzi - m.in. forsowała zakaz noszenia chust oraz obligatoryjne badania dziewcząt i kobiet, by zapobiegać ich obrzezaniu. Nalegała też na egzekwowanie programów nauki języka - kluczowego czynnika udanej integracji. Z kolei w telewizji brylowała popularna prezenterka, Katarina Sandström, z pochodzenia… Etiopka. Karierę sceniczną zrobiła Laleh Pourkarim - ambitna wokalistka z Iranu, literacką Jonas Hassen Khemiri - z tunezyjskimi korzeniami, Szwedzi rżeli też przy dowcipach komika Őzza Nüyena - rodem z Kurdystanu.

To ta sielankowa strona imigracji. Tę ciemną z kolei najlepiej było widać dwa lata temu. W maju 2013 roku na imigranckich przedmieściach Sztokholmu doszło do wielogodzinnych starć między tamtejszymi rezydentami a policją - poszło o brutalną interwencję policji, w trakcie której zginął jeden z mieszkańców dzielnicy (skądinąd, Portugalczyk). Starannie pielęgnowany mit o harmonijnym współżyciu Szwedów i ich gości - upadł.

Wszyscy są równi, ale...

Ale jest i druga, równie ciemna strona medalu. - - opowiadał reporterowi Maciejowi Zarembie Bielawskiemu z dziennika "Dagens Nyheter" (skądinąd, imigrantowi z Polski) pewien uchodźca o imieniu Amir. Amir zatrudnił się w niewielkiej firmie metalurgicznej i wkrótce potem dowiedział się, że poza pracą w zakładzie ma też zająć się "karmieniem krów, odgarnianiem gnoju, sprzątaniem i remontami" w gospodarstwie właściciela firmy. Oczywiście bezpłatnie. Mężczyzna - pisze Bielawski. Inny z bohaterów tego tekstu - również pracownik wspomnianego Peterssona - skończył na bezrobociu, z problemami psychicznymi na karku.

Problem w tym, że masowa imigracja zradykalizowała jej przeciwników. Ostatnie lata to nie tylko wzrost nastrojów antyimigranckich i elektoratu Szwedzkich Demokratów, ale też napływ świeżej krwi do ruchów neonazistowskich, z którymi na pieńku miał choćby autor kultowej już trylogii "Millenium", Stieg Larsson, który na drzwiach swojego mieszkania w Sztokholmie wieszał dla bezpieczeństwa tabliczkę z nazwiskiem swojej partnerki.

- - opisywał w innym swoim tekście koegzystencję miejscowych i przyjezdnych Bielawski.

Zresztą nawet dla tych Szwedów, których określilibyśmy mianem mainstreamu, są bariery, których się nie przekracza. - - komentował partyjny kolega minister Sabuni, Mauricio Rojas (ten z kolei z Chile). A dla przyjezdnych ten model może graniczyć z obłędem: równouprawnienie posunięte do skrajności (weźmy fryzjerów – na żądanie państwa obowiązują identyczne stawki dla męskiej i damskiej klienteli), wszechobecna polityczna poprawność paraliżująca dyskurs publiczny, reformy oparte na wydumanych ideałach (jak choćby wspomniane vouchery edukacyjne), oficjalna sztywność i chłód (np. w relacjach w miejscu pracy, czy np. między opiekunkami społecznymi i ich podopiecznymi). Cudzoziemcy muszą włożyć wiele wysiłku w to, żeby się z tymi zasadami oswoić.

Szwecja - kraj paradoksów

Cóż, w tym modelu nie trudno o absurdy, ale może niektóre przynoszą jakieś skutki? - - pisała osiem lat temu szwedzka policja w listach rozesłanych do mieszkańców suburbiów w wieku 19-25 lat. - - dodawała. Paradoksalnie to może być wytłumaczeniem, dlaczego zamieszki na większą skalę przydarzyły się Szwedom tylko raz.

Wszwedzkich etnicznych gettach panuje bowiem względny spokój. A takich miejsc tu nie brakuje: Szwedzi wyjątkowo nie cierpią życia w blokach i po budowlanej gorączce lat 60. i 70. kraj jest usiany pustymi blokowiskami. Jedno z nich – Rosengard w Malmö – mogłoby z powodzeniem uchodzić za żywcem przeniesione z Maghrebu lub Bliskiego Wschodu: żyją tu przeważnie Kurdowie, Irakijczycy, Turcy, Marokańczycy i Somalijczycy. Kobiety są szczelnie zasłonięte chustami, w przyosiedlowym centrum handlowym rozsiadają się niemal wyłącznie mężczyźni sączący kawę. A jednak Zlatan Ibrahimović, który spędził tu dzieciństwo, wspomina to miejsce z sentymentem. Ot, taki szwedzki paradoks.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Mariusz Janik
Mariusz Janik

Dziennikarz, fot. Materiały prasowe

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj