"Mój syn wyjechał… i nie mamy od niego żadnych wieści od ośmiu tygodni… Jestem chora i on, oprócz Boga, jest moją jedyną nadzieją" - mówi
łamiącym się głosem senegalska kobieta. Po chwili syn się odnajduje - hiszpańska straż przybrzeżna wynosi na brzeg jego ciało. Prymitywna, przepełniona łódź, którą płynął wraz z
kilkunastoma innymi nielegalnymi imigrantami, zatonęła u wybrzeży Wysp Kanaryjskich.
Ta wstrząsająca scena to fragment reklamówki, którą przez najbliższe sześć tygodni telewizje krajów Afryki Północnej i Zachodniej będą emitować na zlecenie hiszpańskiego rządu.
Kampania, która zainaugurowana została w środę wieczorem w telewizji senegalskiej, ma zachęcić mieszkańców Czarnego Lądu, by pozostali w swoich krajach i nie podejmowali niezwykle ryzykownej
przeprawy przez Atlantyk bądź Morze Śródziemne.
Z Senegalu taka nielegalna podróż trwa 12 dni. "Wiecie już, jak się kończą takie historie. Tysiące zniszczonych rodzin. Nie ryzykujcie waszego życia na darmo! Wasze miejsce jest w
Afryce" - apeluje na końcu filmu popularny senegalski piosenkarz Youssou N’Dour.
"To nie jest nowy pomysł. Podobny zastosowali Australijczycy, gdy próbowali powstrzymać imigrację z Indonezji i nie przyniosło to zadowalających efektów. Afrykanie mają świadomość
ryzyka, ale pokusa przedostania się do lepszego świata jest większa" - mówi DZIENNIKOWI Eiko Thielemann, specjalista od spraw migracji z London School of Economics.
Na kampanię, która równolegle prowadzona będzie w radiu i gazetach, Hiszpanie zdecydowali się wydać milion euro. Imigracja jest dziś najbardziej palącym problemem kraju - nielegalni przybysze
stanowią już ponad 10 proc. całej populacji, a popularne niegdyś wśród turystów Wyspy Kanaryjskie są dziś zalewane przez wycieńczonych afrykańskich rozbitków. Nic więc dziwnego, że
rząd w Madrycie chwyta się wszelkich sposobów, by ją ograniczyć. W ciągu ostatnich dwóch lat Hiszpania podpisała umowy o odsyłaniu nielegalnych przybyszów z Algierią, Marokiem,
Mauretanią, Senegalem, Gambią, Mali, Gwineą i Ghaną.
Te działania powoli przynoszą efekty. W ubiegłym roku na Wyspy Kanaryjskie dostało się ponad 31 tys. Afrykanów, a od stycznia do końca sierpnia obecnego - tylko 6,6 tys. Ale co najmniej drugie
tyle nie przeżyło podróży do wymarzonego raju - utonęło lub zmarło z głodu i pragnienia. Hiszpanie mają nadzieję, że za pomocą drastycznych reklamówek przekonają Afrykanów do
pozostania w domach.
Jednocześnie socjalistyczny rząd Jose Luisa Zapatero próbuje teraz naprawiać własne błędy. W 2005 r. ogłosił wielką amnestię, która objęła około 600 tys. nielegalnych imigrantów już przebywających na terenie Hiszpanii. W następnym roku liczba przybyszów z Afryki pobiła dotychczasowe rekordy.