- powiedział Both w rozmowie z magazynowym niedzielnym wydaniem dziennika "Bild" - "Bild am Sonntag" ("BamS"). Zastrzegł, że 20 lat temu, kiedy dowodził operacjami Luftwaffe w Kosowie, też nie wszystko było idealnie, ale "dziś jest dramatycznie".
Zdaniem niemieckiego oficera niedotrzymanie przez RFN natowskiego celu, jakim jest wydawanie 2 proc. PKB na obronność, jest złamaniem obietnicy, która prowadzi do utraty zaufania do władzy.
- oskarża Both.
- postuluje były dowódca.
W 2014 roku podczas szczytu w walijskim Newport państwa NATO zobowiązały się, że w ciągu 10 lat podniosą wydatki na cele wojskowe do 2 proc. PKB rocznie. Niemcom trudno będzie spełnić nawet własną późniejszą obietnicę - 1,5 proc. Założenia planów budżetowych ministra finansów Olafa Scholza (SPD) na lata 2020-23 przewidują wręcz obniżenie odsetka PKB przeznaczanego na obronność. W 2023 roku ma on wynieść 1,26 proc. PKB.
Niemcy od dawna są krytykowane - głównie przez administrację Donalda Trumpa - za przeznaczanie zbyt niskiego odsetka PKB na obronność. Amerykański prezydent grozi, że przeniesie część żołnierzy USA stacjonujących nad Renem do Polski.
Kwestia wydatków na Bundeswehrę jest również jednym z tematów budzących największe kontrowersje w rządzącej w RFN koalicji chadeków i socjaldemokratów z SPD. Ci drudzy nie chcą bowiem zwiększać budżetu wojska.
Jednocześnie eksperci od wielu lat alarmują, że Bundeswehra ma poważne braki w wyposażeniu, przerośniętą biurokrację, a system pozyskiwania nowych rekrutów i pracowników działa bardzo źle. Poufne raporty ministerstwa obrony, które na początku 2019 roku opublikował dziennik "Bild" mówią, że niemieckim siłom zbrojnym brakuje 25 tys. osób. Bundeswehra liczy obecnie niecałe 183 tys. żołnierzy.