- Pomyślałem, że będę wstrzykiwał botoks, gdy ludzie czekają w kolejce na parkingu, aby wykonać test na COVID-19. Był to test z palca. Wiecie, dziesiątki samochodów czekają w kolejce, ludzie mają na sobie środki ochrony osobistej. Siedzą w samochodach, noszą maski, wyciągają tylko rękę przez szybę, aby można było pobrać krew, a później jadą w swoim kierunku. Pomyślałem, że mógłbym wtedy z łatwością wstrzykiwać botoks. To byłoby bezpieczne, może nawet bezpieczniejsze, a ludzie dostaliby to, czego oczekują, bez narażania się na zakażenie COVID-19 - powiedział Salzhauer.

Reklama