Zapowiedź Sancheza wynika z faktu, że odnowienie składu Rady jest od dwóch lat blokowane przez opozycyjną Partię Ludową (PP). Członkowie Rady są obecnie wybierani co 5 lat przez parlament większością 3/5 głosów, co wymaga współpracy dwóch największych partii politycznych w Hiszpanii – socjalistycznej PSOE i prawicowej PP. Premier chce zmiany ustawy, aby wyboru mogła dokonywać zwykła większość parlamentarna, do czego nie potrzebowałby PP.

Reklama

Hiszpańska ustawa znajduje się obecnie pod lupą UE – przypomniał dziennik „ABC” – a powodem jest Polska, wobec której zastosowano procedurę dyscyplinarną z art. 7 Traktatu o UE, dotyczącego nieprzestrzegania zasad państwa prawa.

Punktem centralnym obrony Polski jest właśnie ustawa o wyborze członków CGPJ. Polski rząd będzie żądał od Komisji Europejskiej zastosowania wobec siebie takiego samego kryterium, jak w przypadku Hiszpanii – przewiduje dziennik.

Rządowi polskiemu zarzuca się prowadzenie działań mających ograniczyć niezależność władzy sądowniczej; zwolennicy reformy argumentują, że ogranicza się ona jedynie do oczyszczenia organu zwierzchniego władzy sądowniczej w Polsce z pozostałości dyktatury komunistycznej. Według dziennika poza przymusowym odesłaniem na emeryturę wielu sędziów jednym ze sposobów na osiągnięcie celu była reforma wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa, odpowiednika CGPJ, w sposób podobny do procedur istniejących w Hiszpanii.

W opublikowanym we wrześniu pierwszym raporcie Komisji Europejskiej dotyczącego praworządności w krajach członkowskich wskazano, że nowy skład KRS jest jednym z powodów propozycji zastosowania sankcji wobec Polski.

Tymczasem w przypadku Hiszpanii wpływ parlamentu na wybór członków CGPJ nigdy nie był przedmiotem dyskusji, gdyż taki system istniał, kiedy Hiszpania wstąpiła do UE w 1986 r., i od tamtego czasu się nie zmienił. Jeżeli jednak premier Sanchez spróbuje teraz zreformować ustawę o wyborze członków CGPJ, problem stanie się bardziej widoczny - bo rząd polski, z poparciem Węgier, natychmiast zażądałby, aby takie samo kryterium było zastosowane w jego przypadku - argumentuje "ABC".

Tego typu problem trwałby latami, tak jak w przypadku Polski i Węgier, podczas gdy liderzy tych krajów wygrywają wybory i takie dyskusje im nie szkodzą – ocenił dziennik.

W przypadku Hiszpanii mocno ucierpiałby wizerunek kraju, gdyż Polska i Węgry są przedstawiane jako "demokracje nieliberalne” - wskazuje "ABC". Jak dodaje, jeżeli doszłoby do reformy, siły separatystyczne skupione wokół byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta argumentowałyby, że Hiszpania nie jest pełnoprawną demokracją.

Zdaniem lidera prawicowej PP Pabla Casado nie jest możliwe porozumienie w sprawie odnowienia składu CGPJ w sytuacji, gdy socjalistyczna PSOE tworzy rząd koalicyjny z lewicową partią Podemos, w której strukturach znajdują się komuniści podważający ustrój państwa hiszpańskiego – monarchię parlamentarną.