Kowałenko zwrócił uwagę, że na prawym brzegu Dniepru (na terytorium na zachód od rzeki) faktycznie nie został żaden rosyjski lekarz, wywieziono stamtąd sprzęt medyczny i leki. Nie będzie komu leczyć rannych wojskowych, którzy pozostaną w obronie - podkreślił.
Utrata zdolności obrony
Na prawym brzegu pozostaje rosyjska artyleria, ale wojsko już zaczyna ją przemieszczać na lewy brzeg. Bez wsparcia artylerii niemożliwa jest ani ofensywa, ani obrona - wskazał Kowałenko. Armia rosyjska redukuje też systemy łączności, co pogarsza dowodzenie siłami na wysuniętych pozycjach.
- relacjonował ekspert.
Imitacja epickiej bitwy
Według niego rosyjskie siły będą stawiać opór ukraińskiej armii na prawym brzegu, "ale w formie hamowania, a nie pełnego blokowania kontrofensywy Sił Zbrojnych Ukrainy, by pokazać, że okupanci pozostawili prawy brzeg nie bez walki, tylko że była tam jakaś epicka bitwa".
Kowałenko powiedział, że rosyjskie dowództwo jest przekonane, że nie zdoła utrzymać prawego brzegu. - dodał.
Prawy brzeg stał się dla rosyjskich sił pułapką, a nie możliwością prowadzenia ofensywy na Mikołajów - podsumował.