Już teraz ich zdaniem ryzyko, że Polska nie będzie w stanie obsłużyć swojego zadłużenia, jest równie duże jak w przypadku Serbii. Zdaniem agencji przetrzymywanie papierów dłużnych krajów Europy Środkowej staje się coraz mniej opłacalne.
Bardzo wysoki pozostaje natomiast deficyt rachunku bieżącego Polski, Czech i Węgier, o wiele wyższy niż np. Ameryki Łacińskiej. W przypadku naszego kraju odpowiada on około 5 procent dochodu narodowego.
Jedno jest pewne: faktycznie obniżenie wyceny ryzyka kredytowego trzech państw może mieć piorunujący efekt na zachowanie rynku. We wtorek, po tym jak Moody's zapowiedział obniżenie oceny zachodnych banków, które szczególnie mocno zainwestowały w Europie Środkowej, giełdy w Warszawie, Pradze i Budapeszcie zaczęły gwałtownie pikować. Szczególnie narażone na kłopoty są austriackie banki Erste i Raiffeisen, ale także włoski Unicredit.
Część inwestorów obawia się bowiem, że w razie wybuchu kryzysu Republika Federalna będzie musiała zapłacić za ratowanie swoich wschodnich sąsiadów.
Japonia już zadeklarowała na ten cel 200 mld dolarów. Do tej pory MFW uruchomił pakiety ratunkowe dla Ukrainy, Łotwy, Węgier, Serbii i Białorusi. Mimo pesymistycznych oceny Moody's oraz Standard and Poor wczoraj kurs złotego do euro i dolara się ustabilizował.