Wygląda na to, że przegrali wszyscy: Jewgienij Prigożyn ma zostać wygnany na Białoruś, przez co straci najpewniej kontrolę przynajmniej nad tą częścią Grupy Wagnera, która bierze udział w walkach na froncie ukraińskim. Reżim Władimira Putina okazał zaś największą słabość w swojej historii, najpierw gdy pozwolił uzbrojonej kolumnie wagnerowców przejść kilkaset kilometrów w stronę Moskwy i nie napotkać znaczącego oporu, a następnie gdy wycofał się z ogłoszonego ustami prezydenta zarzutu zdrady państwa. W sobotniej awanturze są jednak najpewniej elementy, które na razie nie wyszły na światło dzienne.
Zapytacie mnie na pewno, co się stanie z Prigożynem. Postępowanie karne w jego sprawie zostanie umorzone, a on sam wycofa się na Białoruś. A jeśli pytacie, jaką Prigożyn ma gwarancję, że zdoła się wycofać, to jest to słowo prezydenta Rosji – powiedział w sobotę wieczorem rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.