Kwestią, która logicznie i chronologicznie poprzedza multikulturalizm jest to, że na przeważających połaciach Europy, zwłaszcza w Niemczech, ale też w innych krajach, establishment polityczny stracił wszelki związek z tożsamością narodową. Szczypta poczucia przynależności narodowej pozostała jeszcze w takich dziedzinach jak sport - kibicują francuskiej albo niemieckiej drużynie piłkarskiej. Establishment ten odseparował się jednak od tradycyjnej kultury, która podejmuje decyzje o tym, że Hiszpanie są Hiszpanami, Niemcy Niemcami, Anglicy Anglikami - mówił Furedi.

Reklama

"Skala odseparowania jest taka…"

Skala tego odseparowania jest taka, że przedstawiciele politycznego establishmentu są gotowi przyjmować z otwartymi ramionami wszystko co obce i odrzucić postawy zakorzenione organicznie w społecznościach, z których się wywodzą. Podkreślam, warunkiem wstępnym narzucenia multikulturalizmu było przerwania tej organicznej więzi. Świadomości ciągłości kulturowe - dodał brytyjski socjolog.

Gdy ktoś traci kontakt ze swoim pochodzeniem, to staje się niezdolny zarówno do obrony granic, jak i dostrzegania czegokolwiek problematycznego w napływie obcych ludzi, którzy nie chcą się dostosować. (...) Zadaniem Europy jest nadanie znaczenia tożsamościom narodowym, odbudowanie dumy z przynależności do konkretnego narodu w XXI w. Jest to pierwszy i konieczny warunek, aby móc sobie poradzić ze wszystkimi problemami, z którymi mamy teraz do czynienia - podkreślił profesor.

jest brytyjskim socjologiem pochodzenia węgierskiego. Wyemigrował na Zachód wraz z rodzicami po Powstaniu 1956 roku. Jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu Kent i dyrektorem brukselskiego think tanku MCC, który zorganizował konferencję.

Z Brukseli Artur Ciechanowicz