Dziennik Gazeta Prawana logo

Zachód odpowiedział siłą na ataki Huti na statki. Kim są ci rebelianci i o co walczą?

12 stycznia 2024, 08:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rebelianci Huti
Rebelianci Huti/PAP/EPA
USA i Wielka Brytania odpowiedziały na ataki Huti na statki na Morzu Czerwonym. Kim są ci rebelianci z Jemenu i dlaczego atakują statki na kluczowym szlaku transportowym?

Ruch Huti, znany także jako Ansarallah (Pomocnicy Boga) to strona jemeńskiej wojny domowej, która toczy się już od lat. Organizacja, jak pisze CNN, powstała w 1990, gdy jej przywódca, Hussein al-Houthi zaczął odradzać szyicką sektę Zajdytów. Zajdyci rządzili Jemenem przez stulecia, ale po wojnie domowej w 1962 władzę przejęli sunnici, a dotychczas rządzący odmian islamu został całkowicie zmarginalizowany. Ruch Huti miał odwrócić tę tendencję i powstrzymać sunnitów, wspieranych przez Arabię Saudyjską. 

Jak Huti stali się liczącą siłą?

Abdullah Saleh, prezydent Jemenu początkowo wspierał ruch al-Houthiego. Po pewnym czasie jednak ich drogi się rozeszły. Kluczową datą stał się rok 2003, gdy prezydent wsparł atak USA na Iraq. Al-Houthi zarządził wtedy masowe protesty, które sparaliżowały kraj. Prezydent nakazał jego aresztowanie, a przywódca rebeliantów został zabity przez siły bezpieczeństwa w 2004. To jednak nie uspokoiło sytuacji. Huti rozbudowywali swoje siły zbrojne, a w 2011, korzystając z Arabskiej Wiosny i rewolucji w państwach regionu, rozpoczęli własną wojnę.

Najgorszy humanitarny kryzys świata

Saleh przekazał wtedy władzę swojemu zastępcy - Abd Rabbu Mansourowi Hadiemu - ale to nie uspokoiło sytuacji. W 2014 Huti opanowali część stolicy kraju, Sany, a w 2015 uderzyli na pałac prezydencki. Hadi uciekł do Arabii Saudyjskiej i poprosił o interwencję zbrojną. Wojna trwała do 2022 i zakończyła się zawieszeniem broni. Oficjalnie trwało ono pół roku, jednak po jego upływie nie wznowiono działań zbrojnych na pełną skalę. Huti jedynie skonsolidowali swoje pozycje na północy kraju i negocjują z Saudyjczykami permanentne zakończenie wojny oraz uznanie ich władzy w Jemenie. 

Wojna zaś - jak wynika z danych ONZ - doprowadziła do najgorszego kryzysu humanitarnego świata, który kosztował życie prawie 250 tysięcy ludzi. 

Kto wspiera Huti?

Rebelianci mogą liczyć przede wszystkim na wsparcie Iranu, który chce w ten sposób osłabić Arabię Saudyjską. Teheran przekazuje więc bojownikom miny, rakiety balistyczne i drony.

Jak silni są Huti? 

Rebelianci - według CNN - zmodyfikowali irańską broń. Mogą więc celować rakietami w Izrael, choć do tej pory izraelskiemu wojsku udało się przechwycić wszystkie ich rakiety. O ile jednak nie są wielkim zagrożeniem dla Izraela, to ich pociski i drony mogą poważnie uszkodzić statki handlowe, pływające po kluczowym szlaku morskim na Morzu Czerwonym. 

Dlaczego Huti atakują statki handlowe?

Ataki na Morzu Czerwonym mają zmusić Izrael i jego sojuszników do zakończenia operacji w Strefie Gazy i stworzenia niepodległego państwa palestyńskiego. 

Przez ten szlak handlowy z Azji przez Kanał Sueski przepływa bowiem 12 proc. globalnego handlu, w tym 30 proc. światowego transportu kontenerowego. A po atakach na statki, wiele firm transportowych zdecydowało się omijać Morze Czerwone, co wydłuża transport i zwiększa koszty, co ząś mocno szkodzi gospodarce światowej - wywołując m.in. wzrost cen ropy i gazu. Firmy przerzucają też rosnące ceny transportu na konsumentów, co napędza inflację.

Jak reaguje świat?

Początkowo Amerykanie i Brytyjczycy wysłali na Morze Czerwone okręty wojenne, które miały chronić statki handlowe. W miarę wzrostu zagrożenia, stworzono operację Prosperity Guardian, do której dołączyły marynarki wojenne ponad 20 państw. Ostatnio zaś USA i Wielka Brytania przeprowadziły potężne ataki lotnicze na bazy Hutich w Jemenie. 

Eksperci ostrzegają teraz przed kontratakiem Huti. Świat boi się bowiem, że ataki na statki handlowe - czyli odpowiedź na izraelską zemstę na Hamasie za terrorystyczny atak z października 2023 doprowadzi do potężnej lokalnej wojny, w którą włączy się większość państw regionu i do której będą musiały przystąpić Stany Zjednoczone. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tematy: jemenHuti
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj