Bloomberg donosi, że część wewnętrznego otoczenia przywódcy Kremla Władimira Putina nie zgadza się z jego tezami o możliwym udziale Ukrainy w ataku terrorystycznym na Crocus City Hall 22 marca. Jak mówią, nie ma na to dowodów. Mimo to przywódca Federacji Rosyjskiej uparcie stara się wykorzystać atak terrorystyczny do swoich celów.
Jak podaje Bloomberg, urzędnicy Kremla byli zszokowani niepowodzeniem służb bezpieczeństwa, które powinny przewidzieć ten atak i udaremnić go.
Jednak główni sojusznicy Putina chętnie podchwytują jego tezę. Putin, według Bloomberga, może to wykorzystać, m.in. do ogłoszenia kolejnej fali mobilizacji w Federacji Rosyjskiej.
Atak na Crocus City Hall
Wieczorem 22 marca w Krasnogorsku pod Moskwą, w sali koncertowej Crocus City Hall doszło do strzelaniny podczas koncertu zespołu rockowego. Według wstępnych danych zginęło 139 osób.
Według doniesień medialnych Stany Zjednoczone nie kwestionują udziału tzw. Państwa Islamskiego w ataku terrorystycznym i z wyprzedzeniem ostrzegły Rosję o zagrożeniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Powiązane
Zobacz
|