Dziennik Gazeta Prawana logo

Katastrofa samolotu w Indiach. Na tym miejscu siedział jedyny pasażer, który przeżył

14 czerwca 2025, 08:30
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Vishwash Kumar Ramesh jedynym pasażerem, który przeżył katastrofę samolotu w Indiach
Katastrofa samolotu w Indiach. Na tym miejscu siedział jedyny pasażer, który przeżył/PAP/EPA
Vishwash Kumar Ramesh to jedyny pasażer, który przeżył czwartkową katastrofę samolotu w Indiach. 40-letni obywatel Wielkiej Brytanii pochodzenia indyjskiego miał siedzieć na siedzeniu 11A, w rzędzie przy wyjściu awaryjnym. Czy to najbezpieczniejsze miejsce w samolocie?

Vishwash Kumar Ramesh siedział przy wyjściu awaryjnym

Katastrofę przeżył tylko jeden pasażer - Vishwash Kumar Ramesh. Jedyny ocalały miał siedzieć na siedzeniu 11A, w rzędzie przy wyjściu awaryjnym. Zdziwienie, że ktoś siedzący w tej części samolotu przeżył taką katastrofę wyraził m.in. analityk ds. bezpieczeństwa CNN i były inspektor bezpieczeństwa Federalnej Administracji Lotnictwa USA David Soucie.

Ekspert i konsultant w dziedzinie bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego, b. dyrektor lotniska Chopina w Warszawie Piotr Czech ocenił, że "nie widziałby dużej korelacji pomiędzy tym, w którym miejscu siedzi pasażer, a tym, jakie są jego szanse na przeżycie". Dodał, że "miejsce w samolocie ułożone jest w taki sposób, by móc w określonym czasie opuścić statek powietrzny w sytuacji niebezpiecznej, a wszystko zależy od tego, jakie to jest zdarzenie".

Według niego "w niektórych przypadkach dobrze jest siedzieć z tyłu samolotu, bo zazwyczaj przy zderzeniach z ziemią ogon odpada i odlatuje gdzieś dalej, więc jest większa szansa, że człowiek przeżyje".

Koepcke i Vulović też przeżyły katastrofę samolotu

Podobna sytuacja miała miejsce w 1971 r. - Juliane Koepcke przeżyła katastrofę lotniczą samolotu linii LANSA Flight 508, który rozbił się w Peru. Samolot leciał z Limy i uległ katastrofie po uderzeniu pioruna. Kobieta spadła z wysokości ok. 3 km, jednak była przypięta do fotelu co miało zamortyzować upadek. Wylądowała w dżungli amazońskiej, gdzie przetrwała 11 dni.

Niewiele później, w 1972 r. stewardesa Vesna Vulović przeżyła wybuch samolotu McDonnell Douglas DC-9 jugosłowiańskich linii JAT lecącego do Zagrzebia. Vulović w chwili katastrofy znajdowała się w tylnej części maszyny, gdzie została przygnieciona przez wywrócony wózek z żywnością, co sprawiło, że nie wyleciała poza maszynę i przeżyła. Szacuje się, że kobieta przeżyła upadek z 10 km. Została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa jako osoba, która przeżyła upadek z największej wysokości bez spadochronu.

Pierwsza taka katastrofa w historii

Katastrofa Boeinga 787-8 Dreamlinera w Indiach to pierwsze tak tragiczne zdarzenie w historii samolotów tego typu. Jeśli chodzi o zdarzenie z udziałem w ogóle szerokokadłubowca, do których zalicza się 787, to jest bardzo duża katastrofa z dużą liczbą osób śmiertelnych i pierwsza katastrofa tego typu statków powietrznych. 787 nigdy wcześniej nie był obiektem katastrofy - powiedział ekspert lotniczy.

Według niego "start samolotu na samym początku nie budzi jakiegokolwiek niepokoju", jednak uwagę zwraca fakt, że samolot "miał cały czas wypuszczone podwozie". Konsultowałem się z kolegami pilotami Dreamlinera, oni mówią, że na wysokości 50 stóp już powinno się podwozie schować. Więc pytanie, dlaczego to podwozie się nie schowało, czy załoga już walczyła z maszyną, czy po prostu być może zabrakło energii - powiedział Czech. Według niego na nagraniach "widać ewidentnie, że statek powietrzny dochodzi do pewnego momentu, kiedy się wznosi i faktycznie lekko się zatrzymuje, utrzymuje poziomy tor lotu i zaczyna przepadać".

Samolot stracił moc w dwóch silnikach? Na to wskazują nagrania

Czech ocenił, na nagraniach katastrofy wygląda to tak, "jakby samolot stracił moc w dwóch silnikach, bo gdyby został jeden silnik, to by wytrzymał". Nieszczęście polega na tym, że miał on bardzo niską wysokość, więc tak naprawdę czasu na reakcję nie było prawie wcale - dodał.

Według eksperta, do utraty mocy silnika samolotu dochodzi m.in. kiedy wpadną w niego lecące ptaki lub w wyniku utraty paliwa. Uwagę zwraca także fakt, że "statek powietrzny wysunął tak zwanego RAT-a (skrót od Run Air Turbine) - dynamo-prądnicę, którą wysuwa się ze statku powietrznego w sytuacji, kiedy nie ma mocy, żeby utrzymać zasilanie najważniejszych krytycznych systemów - powiedział Czech. To wygląda tak, jakby po prostu tam ta moc zniknęła i samolot po prostu przypadł - podsumował. Zaznaczył jednak, że "są to jedynie spekulacje, bo nie można mówić o twardych dowodach bez odpowiednich badań".

W katastrofie samolotu w Indiach zginęło 241 osób

W czwartek, 13 maja Boeing 787-8 Dreamliner linii Air India, lecący do Londynu, rozbił się tuż po starcie z lotniska w Ahmadabadzie na zachodzie Indii. Samolotem podróżowały 242 osoby, w tym 230 pasażerów: 169 obywateli Indii, 53 - Wielkiej Brytanii, siedmiu - Portugalii oraz jeden obywatel Kanady.

Samolot spadł na ziemię poza lotniskiem, na gęsto zabudowanym terenie nieopodal szpitala. Indyjskie media przekazały, że maszyna uderzyła w stołówkę medycznej placówki edukacyjnej, kiedy przebywało w niej od 60 do 80 osób. Częściowo samolot wbił się też w budynek uczelnianego hostelu.

Tragedia, która wydarzyła się na zachodzie Indii to druga pod względem liczby ofiar śmiertelnych katastrofa samolotowa w ostatnich 20 latach na świecie. Najbardziej śmiercionośną była katastrofa Boeinga 777 malezyjskich linii Malaysia Airlines, lecącego 17 lipca 2014 r. z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Samolot został zestrzelony nad terenami kontrolowanymi przez prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy. Na pokładzie znajdowało się 298 osób, większość stanowili Holendrzy; nikt nie przeżył.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRonaldinho wraca z emerytury. Wiadomo, w jakim klubie będzie grał »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj